Łączna liczba wyświetleń

piątek, 23 grudnia 2016

nie ma mnie i nie ma...

Czasami się zastanawiam, jak to jest, że mój blog już prawie umarł śmiercią naturalną, a jednak wskaźnik odwiedzin ciągle nie maleje...
Mój największy skarb ma już skończone 3,5 roku i za chwilę będzie 3 latka i 8 miesięcy. Teraz to już mała dziewczynka - jakże kochana, a jakże też sfochowana, ciągle mająca swoje zdanie, uparta podobno jak ja. Ma ogromną wyobraźnię, zmyśla co niemiara, mam nadzieję, że kiedyś jej to przejdzie. Dzisiaj rano ze mną była u spowiedzi, potem zakupy, potem sprzątanie - odkurzała i ścierała kurze - dobrze, że za placki się nie wzięła, bo już bym nic nie zrobiła.
A co u mnie? Dalej sama i samotna - no może nie do końca, bo dzięki niej już miałabym się do kogo odezwać. Trochę ostatnio mam kłopotów ze zdrowiem - w zeszłym tygodniu miałam echo serca, znowu EKG, kardiolog powiedział, że być może to tachykardia - brzmi groźnie - niedługo czeka mnie holter. Jeśli nie wykryje przyczyny, powiedział, że da skierowanie do szpitala. A ja mam nadzieję, że ten wypoczynek teraz jakoś to unormuje wszystko - napięta sytuacja w pracy, niezdrowa atmosfera, w domu jak to w domu, widok dziecka bez ojca, moje życie tylko dla niej a nie dla siebie - wszystko to może być przyczyną - plus być może zaburzenia elektrolitowe i hormonalne. 
Kilka dni temu odbyłam rozmowę z koleżanką - tą, która kiedyś kazała mi pisać "program naprawczy" w celu zwalczenia samotności. Teraz znowu powiedziała, że nic na siłę - trochę zdradziła tajemnic domowych i prysnął czar jej idealnego życia, opowiedziała historię swojej kuzynki, która bardzo chciała mieć dziecko - i Bóg spełnił jej marzenie - tyle, że dziecko ma ogromny niedorozwój bioderek i więcej czasu spędza w szpitalu, a ojciec dziecka się ulotnił i została ze wszystkim sama...
Gdyby tylko wyzbyć się pragnień....moje życie byłoby prostsze, łatwiejsze, normalniejsze...
waga:80,9
Idą święta niestety, a wiadomo, co to oznacza dla jedzenioholiczki,..