Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 4 sierpnia 2015

"Sekrety lekarzy"

Wczoraj obejrzałam o 21.30 program na TVN - "Sekrety lekarzy". Moją uwagę zwróciła historia kobiety dokładnie w moim wieku. Przez kilka lat była w związku partnerskim (mam alergię na to słowo...) z mężczyzną, który okazał się być seksoholikiem, Z tego związku pojawiła się na świecie dziewczynka, teraz około 4-5 letnia. Okazało się, że kobieta była w nim bardzo zakochana, a on zdradzał ją na prawo i lewo, o czym donosili jej znajomi, gdy już nie mogli patrzeć, co mężczyzna robi. Kobieta dużo schudła, miała obwisły brzuch i nogi (ja mam o wiele bardziej), ponadto na brzuchu było dużo blizn, ponieważ jako dziecko przeszła wiele operacji, a później również cesarkę. W końcu zdobyła się na odwagę i zoperowała go. Była naprawdę szczęśliwa po tej operacji, i jedyne czego chciała, to znaleźć sobie faceta, z którym mogła by pić rano kawę i dzielić codzienność - bardzo przyziemne życzenie, a jakie uniwersalne...Kobieta była ładna, nikt by nie powiedział, że kiedyś była gruba, córeczka była sensem jej życia...
Sekrety lekarzy
Prawie jak moja historia. Zastanawiające jest dla mnie co innego - dlaczego "takie osoby" nie mogą przyciągnąć do siebie kogoś "normalnego"? Dlaczego lgną do nich/nas tacy, którzy mają sami problemy z samym sobą? A one/my chwytają się każdego, kto okaże im chociaż trochę ciepła i akceptacji, bo chyba nie miłości? Dlaczego ta otyłość sieje takie spustoszenie w psychice?
Znalezione obrazy dla zapytania otyłość
Kilka dni temu obejrzałam przypadkowo na TVN Style dokument o kobiecie, która schudła 180 kg. Przeszłą bardzo długą drogę - dieta, mnóstwo operacji plastycznych, adoptowała dziecko, usamodzielniła się. Ale co powiedziała na końcu - że w głowie ciągle jest "gruba" - to siedzi w jej psychice, chce jej się jeść ciągle, chociaż nie może, widzi, jak nie mieści się w fotelu w samolocie, nie poznaje się w wystawie sklepowej. Ja też w środku jestem "gruba" - ciągle chcę jeść, chociaż tego nie robię, ale głód czuję 24 godziny na dobę - ale ten głód jest w głowie, nie w żołądku...To nie jest głód jedzenia, chociaż tak wygląda...
W lipcu zapisałam się na siłownię - był to chybiony pomysł - nic nie schudłam, bo mam zero motywacji. Czy jest jeszcze w stanie coś ją wzbudzić?
Wpadam ciągle w marazm - rano wszystko chcę, a po południu już nie...

4 komentarze:

  1. Znam ten stan: w głowie zawsze chcę, w głowie potrafię, czynię i jestem FIT. Oczami wyobraźni widzę siebie chudą, ładnie ubraną, wesołą i uśmiechniętą, ale wystarczy że marzenia rozbiją się o odbicie w szybie na przystanku i wszystko pryska...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się staram kobieco ubierać - gorzej z nastrojem - te wahania, teraz chce mi się bardzo, ale to bardzo płakać - ta moja samotność...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nasz dramat polega na tym, że już zawsze będziemy miały gdzieś z tyłu głowy myśl, że jesteśmy grube i do niczego - nawet jeśli tak nie jest. Ja już chyba też do końca życia będę walczyła z nadwagą, jedzeniem i w ogóle z całą sobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację - to obu nam współczuję - ja od 9 lat nie jem normalnie i mam zaburzenie odżywiania na pewno - i jeść nie mogę normalnie, bo zaraz przytyję. A poczucie niskiej wartości to pozostałość z dzieciństwa i tego się też z tego tyłu głowy nie da wyplenić...to tkwi w nas i naszej podświadomości...

    OdpowiedzUsuń