Łączna liczba wyświetleń

sobota, 15 sierpnia 2015

zmienić czy nie?

Moja blogowa towarzyszka Ciam postanowiła zamknąć swojego bloga - czy ja nie powinnam zrobić tego samego? Nie piszę o odchudzaniu, może troszkę o uzależnieniu od jedzenia, może powinnam prowadzić nowego bloga jako samotna matka? Przecież to teraz mój główny problem - realny, a nie w głowie...Mało kto mnie komentuje, chociaż trochę jeszcze czyta, ja zamiast użalać się nad sobą, powinnam wreszcie coś zrobić - bo tylko jakieś decyzje do czegoś prowadzą...
Znalezione obrazy dla zapytania ból duszy
Dzisiaj spotkałam się z Niunią z jej ojcem i S. - jego córką. Po tym parogodzinnym spotkaniu pełnym niby radości Niuni, przytulania i jej śmiechu, mam straszny ścisk serca nad jego prawie 16-to letnią córką - jest bardzo ładna, wysoka, szczupła, miła, uprzejma, ale te smutne oczy mówią wszystko - moje dziecko jest wpadkowe, ale dlaczego rodzice świadomie robią taką krzywdę dzieciom? Jej matka pojechała z jej bratem nad morze do pracy, podobno ma kogoś nowego, widok mnie dla S. też musiał być bolesny i nie wierzę, by nie przeżywała...Poza tym na pewno poznała jakąś nową koleżankę ojca, która kilka razy dzwoniła...Te wszystkie zabagnione relacje to nie dla mnie, teraz cierpi S., za chwilę będzie cierpieć Niunia...Płakać mi się chce po tym dzisiejszym dniu - ja mam cudowną córkę, która uratowała mnie przed szpitalem psychiatrycznym, ale co z tymi niczego niewinnymi dziećmi? W. ma brata, ten kilka dobrych lat pracuje w Norwegii, ostatnio zabrał tam syna, a żona z córką zostały w Polsce i małżeństwo podobno się sypie...Chory kraj, chore czasy, cZnalezione obrazy dla zapytania ból duszyhore moje życie...

Nawet nie wiem, co jeszcze napisać...Niby doszłam z W. do porozumienia - ale jak będzie? Czy po chwilowej euforii znowu sobie o Niej raz na miesiąc przypomni? Ja sama już czasami nie wiem co myśleć, co robić - dobrze nigdy nie będzie, za dużo rozmów przeprowadziłam z prawie dorosłymi dziećmi bez ojców - to zawsze bardzo realne cierpienie ...
Tyle jest jeszcze innych rzeczy, o których mogłabym napisać...Ale jutro chrzciny - oby to dziecko miało lepsze życie niż moja niunia - ale kto to wie?
Znalezione obrazy dla zapytania ból duszy

wtorek, 4 sierpnia 2015

"Sekrety lekarzy"

Wczoraj obejrzałam o 21.30 program na TVN - "Sekrety lekarzy". Moją uwagę zwróciła historia kobiety dokładnie w moim wieku. Przez kilka lat była w związku partnerskim (mam alergię na to słowo...) z mężczyzną, który okazał się być seksoholikiem, Z tego związku pojawiła się na świecie dziewczynka, teraz około 4-5 letnia. Okazało się, że kobieta była w nim bardzo zakochana, a on zdradzał ją na prawo i lewo, o czym donosili jej znajomi, gdy już nie mogli patrzeć, co mężczyzna robi. Kobieta dużo schudła, miała obwisły brzuch i nogi (ja mam o wiele bardziej), ponadto na brzuchu było dużo blizn, ponieważ jako dziecko przeszła wiele operacji, a później również cesarkę. W końcu zdobyła się na odwagę i zoperowała go. Była naprawdę szczęśliwa po tej operacji, i jedyne czego chciała, to znaleźć sobie faceta, z którym mogła by pić rano kawę i dzielić codzienność - bardzo przyziemne życzenie, a jakie uniwersalne...Kobieta była ładna, nikt by nie powiedział, że kiedyś była gruba, córeczka była sensem jej życia...
Sekrety lekarzy
Prawie jak moja historia. Zastanawiające jest dla mnie co innego - dlaczego "takie osoby" nie mogą przyciągnąć do siebie kogoś "normalnego"? Dlaczego lgną do nich/nas tacy, którzy mają sami problemy z samym sobą? A one/my chwytają się każdego, kto okaże im chociaż trochę ciepła i akceptacji, bo chyba nie miłości? Dlaczego ta otyłość sieje takie spustoszenie w psychice?
Znalezione obrazy dla zapytania otyłość
Kilka dni temu obejrzałam przypadkowo na TVN Style dokument o kobiecie, która schudła 180 kg. Przeszłą bardzo długą drogę - dieta, mnóstwo operacji plastycznych, adoptowała dziecko, usamodzielniła się. Ale co powiedziała na końcu - że w głowie ciągle jest "gruba" - to siedzi w jej psychice, chce jej się jeść ciągle, chociaż nie może, widzi, jak nie mieści się w fotelu w samolocie, nie poznaje się w wystawie sklepowej. Ja też w środku jestem "gruba" - ciągle chcę jeść, chociaż tego nie robię, ale głód czuję 24 godziny na dobę - ale ten głód jest w głowie, nie w żołądku...To nie jest głód jedzenia, chociaż tak wygląda...
W lipcu zapisałam się na siłownię - był to chybiony pomysł - nic nie schudłam, bo mam zero motywacji. Czy jest jeszcze w stanie coś ją wzbudzić?
Wpadam ciągle w marazm - rano wszystko chcę, a po południu już nie...