Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 1 marca 2015

Samotna matko...

Ściągnęłam z facebook'a - prawda o codzienności mojego życia:
 
Samotna matko.
Nie wiem czemu jesteś sama. Może tak wybrałaś, może tak ułożyło się życie,
a może życie brutalnie zdecydowało za Ciebie. Nie wiem jak to jest.
Ale myślę o Tobie często.
Gdy muszę wylać ciężką wanienkę z wodą po dziecięcej kąpieli,  bo wyjątkowo tata mych dzieci jest na spotkaniu… Myślę o Tobie, bo Ty robisz to codziennie.
Gdy liczę minuty do powrotu męża z pracy, by odciążył moje plecy choć na chwilę
i poszalał z dzieciakami… Myślę o Tobie, bo Twoje plecy nie odpoczną do późnego wieczora.
Gdy dziecko chore, a on w pracy, a czopki się właśnie skończyły… Myślę o Tobie, że Ty zawsze tak z dzieckiem chorujesz. Sama.
Gdy wyjątkowo pcham wózek brzuchem i śmieci wyrzucam i najcięższe siatki niosę… To myślę o Tobie, że Ty zawsze, czy ciężkie, czy lekkie, to Ty zawsze…
Gdy mi się samochód rozwala, dziecko płacze w foteliku i dzwonię do męża,
by po nas przyjechał… Myślę o Tobie.
I gdy mam ochotę wystrzelić się w kosmos, a on przychodzi, by rozładować atmosferę…To myślę o Tobie. Bo Ty musisz zacisnąć zęby i nie odlatywać.
Gdy czekam na weekend, by raz w tygodniu spokojnie ugotować obiad… To myślę o tym, że dla Ciebie często nie ma weekendu.
I jak usypiam dziecko już kolejną godzinę i zamieniam się w końcu z tatą, bo może jemu się uda… To myślę o Tobie, że Ty zawsze jesteś jedyna. Niezastąpiona.
I gdy dyskusje nocne snujemy jak tu wychować, co zrobić, jak pomóc w buncie dwulatka…To myślę o Tobie, bo Ty myślisz za dwóch.
I gdy rozważam urlopy, macierzyńskie, wychowawcze… To myślę o Tobie, bo Ty często nie masz wyboru.
Zawsze, gdy myślę, że jest mi ciężko… to myślę o Tobie.
 

3 komentarze:

  1. Sama prawda... Samemu z problemami nie jest łatwo, a co dopiero samemu z dzieckiem i problemami - tym bardziej podziwiam. Z drugiej jednak strony domyślam się, że to właśnie dziecko daje Ci siłę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, to dzięki niuni żyję (w miarę normalnie - ale co to znaczy?). Bardzo źle mi samej, ale ja jakoś dam radę, gorzej, że dziecko bez ojca, bo kontakt przez skypa na pewno się nie liczy - skąd mam brać siłę, by walczyć z codziennością? Dzisiaj byłam w galerii, chodziłam z niunią po sklepach - jak nie miałam dziecka, widziałam tylko kobiety w ciąży lub malutkie kruszynki, teraz, gdy sama mam już dziecko - widzę tylko dzieci z ojcami lub pełne rodziny...Jak mam funkcjonować, gdy ból rozsadza mnie od środka? Ale dlaczego nie potrafię przestawić swojej psychiki? Spacerujemy sobie, ładna kobieta, elegancka, i koło 5-cio letni chłopczyk z zespołem Down'a i atakiem płaczu, a może raczej szału...Jak zmienić myślenie, skoro życia nie zmienię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoim miejscu spróbowałabym z psychologiem, na własnym przykładzie przekonuję się, że samemu się po prostu nie da dojść do ładu. Jak "naprawisz" siebie od środka, to może i tatuś dla niuni się znajdzie ;)

      Usuń