Łączna liczba wyświetleń

piątek, 6 lutego 2015

"Trudne sprawy"

Moja krakowska koleżanka tak kiedyś w rozmowie nazwała moje życie - i takie ono jest...Dlaczego? Bo przez 36 lat było uładzone (może tylko pozornie), bo nic się w nim nie działo (może się działo, ale w porównaniu z tym co teraz, to nic...)

Dzisiaj odwiedziłam mojego kolegę doktora, o którym pisałam kiedyś na blogu ...Nie widziałam go około 3 lat, wczoraj zadzwonił, bo kontakt telefoniczny przez cały czas utrzymywaliśmy, głównie z jego inicjatywy. I skoro znowu usłyszałam zaproszenie, postanowiłam w końcu to zrobić - bardzo zależało mi na pokazaniu mu niuni. I jak było? Osłuchałam się peanów na jej temat, jaka jest kochana, grzeczna, spokojna. Poczęstował ją cukierkiem, próbował zabawiać, ale nie było w tym jakiegoś nadskakiwania czy chęci przypodobania się, było normalnie. Na początku ja wysłuchałam jego sprawozdania z życia, potem nastąpiło odwrócenie ról, a podsumowaniem było to, że widać, że odżyłam...Jego mieszkanie to nadal głęboki PRL - typowe mieszkanie "starego kawalera", ale było miło... Jak zwykle zrobiło mi się go szkoda - i tak go podziwiam za silną psychikę - takiej trzeba, gdy wracasz do pustego mieszkania i nie masz się do kogo odezwać...Jak zwykle próbował mnie zatrzymać, zobaczymy jak potoczą się dalej nasze kontakty...niunia 2/3 wizyty przespała na kolanach...

Wczoraj odwiedziłam też inną moją koleżankę z 8-mio miesięcznym dzieckiem - dobrze się rozmawiało, widać ogromną różnicę między naszymi dziećmi, "samowystarczalność" niuni - siedziała na podłodze, sama się bawiła, rysowała, sama jadła - Mikołajek wymagał ciągłej uwagi, jak to szybko się zapomina, jak to było...
Jutro czeka mnie ciężki psychicznie dzień, ale dam radę...
Niunia dostarcza tyle atrakcji codziennie - wczoraj wieczorem przeżywała, że nie dała babci buzi wieczorem, dzisiaj wygłupiała się z nią cały wieczór...

Będzie kiedyś jeszcze normalnie w moim życiu? Co to znaczy normalnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz