Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 21 sierpnia 2014

38 lat - urodziny i imieniny

Dzisiaj są moje imieniny - mój wierny przyjaciel napisał z tej okazji wierszyk:

Co druga Aśka
Obchodzi dzisiaj imieniny
Z tej to okazji 
ją na pewno odwiedzimy
Może postawi
Choć łyczek gorzały
Jak dobrze pójdzie
Wypijemy literek cały
Później życzenia
Buziaki ,kwiaty
A ja będę oczekiwał
W naturze zapłaty!

Jak zwykle, chwycił mnie za serce - szkoda tylko, że to nie moja kategoria wiekowa i zapłaty w naturze na pewno nie będzie:)

Spędziłam sobie ostatnio dwa dni w moim mieszkanku z Nunką - było w sumie w porządku, a co zauważyłam najbardziej? Brak "jojczenia" mamy - jaki spokój..Ale z drugiej strony, przebywanie z dzieckiem ciągle wymaga ogromnej uważności - szklana ława była chyba największym wrogiem! Oczy naokoło głowy musiałam mieć. Poza tym miasto - mieszkanie jak klatka - pochodziłyśmy po galerii, parku, ale to nie to samo, co wieś - w ogródku piaskownica, huśtawka, pełno kamyczków na podwórku, trawa, dużo znajomych dzieci wokoło, i mama - która bardzo pomaga - więc jest czas, by i paznokcie pomalować, i poczytać...Każde miejsce - jak to bywa - ma swoje plusy i minusy...
Dzisiaj rano waga 75.9 - czyli brakuje mi 90 dkg do wagi, która w mojej podświadomości miała być moją wymarzoną wagą - i co? I nic, bo czemu nie mogłoby być 70 kg? Wiecznie mi mało, jak mówi moja koleżanka, i ma rację.

Wczoraj oglądałam "Miasto Kobiet" i program, w którym prowadzące zaprosiły 4 kobiety. Schudły one po około 50 kg, jedna 60 kg. Opowiadały jak to zrobiły - od razu rzuciła mi się w oczy jedna pani, w moim wieku, która jest uzależniona od jedzenia - jedzenie daje jej przyjemność, marzy o słodyczach, ale ich nie je, zajada emocje, była smutna. Te inne kobiety widać było, że nie "kochały" jeść - one się obżerały, ale nie widziałam tam takiego dzikiego smutku do powrotu do starego sposobu żywienia jak u tej ostatniej, wspomnianej pani. Która z nich wytrwa, nie wiem, ale wiem, że najwięcej wspólnego mam z tą ostatnią. Jedna z nich przeszła już 5 operacji usunięcia skóry - ta, która schudła ze 130 kg (schudła chyba 54 kg). Co zaraz dało mi do myślenia, bo ja schudłam (licząc do dzisiaj) prawie 80 kg. Wiem, gdzie to zrobią mi na NFZ, ale się boję, bo dziecko, ale może jak ona podrośnie, to wrócę do tego? Jeszcze się nad tym zastanowię, trzeba by było zacząć od rąk - ubrać podkoszulek bez rękawów to moje marzenie...Ale pomysł się zrodził, tylko czy odwagi wystarczy?

 

3 komentarze:

  1. W takim razie podwójnie wszystkiego najlepszego!
    Gratuluję też spadku wagi.
    Co do operacji... marzenia są po to, żeby je spełniać. Pomyśl o sobie, nie czekaj, bo zawsze znajdzie się coś, co Cię powstrzyma! Życie jest za krótkie, by nie korzystać z danych nam okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, a Ty dalej chudniesz! Jestem pod ogromnym wrażeniem, tylko nie wiem co z tym brakiem satysfakcji u Ciebie zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, bo teraz jadę na 2 razy płatki z mlekiem dziennie plus jabłka - a, i rano 3 steropiany, i jakieś tam lody - nie komentuj, wiem, że to zaburzenie odżywiania, ale jak rano widzę więcej na wadze, to schiza taka, że szok - ale co to za chudnięcie? Wczoraj byłam też na 1,5 godzinnym spacerze - nie chodzę na siłownię, ale co się z dzieckiem/za dzieckiem ochodzę, to...

    OdpowiedzUsuń