Łączna liczba wyświetleń

sobota, 15 marca 2014

nie tylko grubi mają problemy

Chociaż bardzo długo tak myślałam, ale gdy jestem na pograniczu świata grubo-chudego, już zmieniłam zdanie. Co więcej, dzisiejsza rozmowa uświadomiła mi, jak życie innych może być podobne do mojego...
Napiszę bardzo ogólnie - dziewczyna ma 30 lat, w wieku 26 lat wyszła za mąż, zaszła w ciążę, w piątym miesiącu dowiedziała się, że jej dziecko ma bardzo poważną wadę serca, ale po konsultacji z wieloma profesorami, miała nadzieję, że po porodzie dziecko przejdzie operację i będzie żyło. Tak też się stało - miała cesarkę, chłopczyk przeżył 28 dni - na tyle długo, by zdążyła go pokochać. Opowiedziała mi wszystko - taką miała dzisiaj potrzebę - powiedziała, że ma tyle kłopotów (a ma-bo o nich też mówiła), że przez cały ten tydzień spała aż jedną noc. Dość, że w dwa lata po śmierci synka, urodziła zdrową córeczkę - nigdy nie zapomni tej chwili, gdy lekarz powiedział jej, że ma zdrowe serduszko. Teraz -  gdy patrzy na to dziecko - myśli sobie, że jej synek miałby już teraz 4 latka. (Teraz już mi samej łzy lecą). Powiedziała, że gdyby nie wierzyła w Boga, zwariowałaby - ale wierzy, że te wszystkie przeżycia były po coś, a teraz w niebie czuwa nad nią jej synek....
Dużo opowiadała też o swoich rodzicach - niedojrzałym emocjonalnie ojcu, podporządkowującej się mu w 100% matce, wiecznym ich niezadowoleniu ze swoich dzieci (nie wspomnę, że A. jest z 2 razy inteligentniejsza niż ja, skończyła bardzo trudne studia i sprawuje kierownicze stanowisko) - i znowu powstaje pytanie - gdzie jest dobrze? Czemu mi się zawsze wydaje, że inni mają super życie?
Ona ma bardzo dużo podobnych doświadczeń do moich, ale czemu ja jedzeniem sobie to nadrabiałam, a ona nie? Czy dorobiłam ideologię do obżerania się (kiedyś oczywiście, nie teraz). Ma wielki żal do ojca przede wszystkim - że nie "zwariował" na punkcie jej córeczki, że jej mama jest chłodna wobec wnuczki - zaraz pomyślałam o moich, którzy świata poza Kruszynką nie widzą i są o nią między sobą zazdrośni. Zapytała mnie też - czy nie sądzisz, że Twoja mama odbiera Ci dziecko? Nie, ja tego tak nie czuję - wiem, że mogę na nią zawsze liczyć. I dodam jeszcze, że chyba im wybaczyłam wszystkie ich błędy (ale nigdy ich nie zapomnę) - bez nich bym teraz zginęła (jakoś dałabym sobie radę, wiem przecież) - ale dobrze, że są (dziecka trzeba było, bym mogła to powiedzieć).

Moja dzisiejsza rozmówczyni powiedziała, że umiem słuchać. Tak, umiem - ale kto mnie słucha? Wy wszyscy:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz