Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 27 marca 2014

manipulacja ludźmi

Dzisiaj razem z moimi uczniami brałam udział w warsztatach na temat komunikacji w biznesie (a tak naprawdę manipulacji ludźmi) - w ramach projektu, w którym biorę udział. Pan, który je prowadził, miał do tego tak zwany "dryg" i wyszliśmy wszyscy - mam nadzieję - bogatsi o pewne informacje na temat wywierania wpływu na ludzi...

Pan (mój typ) opowiedział, jak to jest, że ludzie łączą się w pary i co decyduje (w dużej mierze) od samego początku, że z kimś będziemy lub nie - pierwsze wrażenie (czyt. wygląd, ja nazywam to "iskrzeniem"). Podał to na przykładzie swojej żony - Czy urzekła mnie jej inteligencja, dobre serce, czułość, oczytanie? (to było pytanie retoryczne). Nie - ona mi się spodobała! Bo była kobieca! Potem opisał eksperyment, jak sprzedawał zimne ognie na ulicy. Na 100 zaczepionych kobiet, do których zrobił maślane oczy, 23 uległy jego czarowi, ale już żaden mężczyzna na to nie poszedł. To samo zrobiła jego koleżanka - sprzedała ich więcej mężczyznom, ale tylko 3 kobietom. Zasada przeciwności płci w handlu podobno działa. Uczył nas też negocjacji, tłumaczył na czym ona polega, powiedział, jakie są zasady udanych negocjacji, mi zapadło w pamięci jeszcze takie zdanie "Grzeczny człowiek to taki, który słucha drugiego człowieka z zainteresowaniem, chociaż ten drugi na ten temat nie wie nic, a on sam jest ekspertem". Kto tak potrafi? Ja nie.

Dzisiaj poprawił mi się też nastrój, bo zostałam poderwana. Jakie to było miłe! Znowu poczułam się kobietą - po pół godzinie poznałam pewnie historię połowy życia, wiedziałam już wszystko o pracy i domu, nasłuchałam się komplementów na temat jak się pan czuje dobrze w moim towarzystwie i jak bardzo jestem w jego typie - szkoda tylko, że on nie jest w moim, ale -niestety dla mnie-dobrze mu z oczu patrzy. A jeszcze jak usłyszałam, że mu się podobają moje nogi, to już w ogóle stwierdziłam, że facetowi "odbiło"... I jak zwykle też dodał, że on mi do pięt nie dorasta i się dziwi, że ja się w ogóle do niego odezwałam - ile razy ja już to usłyszałam, o wiele za dużo...Ale miło było, to niezaprzeczalne, kto tego nie lubi?
PS. Moja waga poszła o 2 kg do góry, ale to wszystko przez burzliwe życie osobiste (w negatywnym tego słowa znaczeniu). I znowu przepłakane noce, tyle że teraz tak 20% tego, co w ciąży...Jutro moja Niuńka kończy 11 miesięcy, i wiecie, jaka jest kochana? Dziękuję Ci, Panie Boże, za ten skarb!

4 komentarze:

  1. No to się dzieje! Pamiętam warsztaty z psychologiem, gdy wspomniałam, że NLP to manipulacja ludźmi.
    Chciałam dodać też, że flirtowanie jest wskazane w każdym wieku i w każdej sytuacji, a Niunia niech ćwierka i zachwyca, bo to Boży cud:)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się - aż jestem ciekawa, ile potrwa? chyba nie za długo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze to działać :-)

    OdpowiedzUsuń