Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 23 lutego 2014

gdy stary świat się rozpadł, a nowy nie istnieje...

Dzisiaj przeglądałam internet i napotkałam na ten artykuł, który bardzo dobrze ilustruje moje życie teraz: (co się mnie dotyczy, pozwolę sobie zacytować):

Gdy związek się rozpadnie trzeba przeżyć żałobę jak po śmierci kogoś bliskiego - zaznaczają psycholodzy. Wiąże się ona z różnorodnymi, emocjami - często bardzo intensywnymi: smutkiem, poczuciem winy, pustki, złością. Wszystko to jest częścią naturalnego, adekwatnego do sytuacji procesu, u krańca którego czeka nowe. Jak on przebiega i jak przez niego przejść?


Żałoba po rozstaniu jak żałoba po śmierci bliskiego...
        W naszym życiu może zatem pojawić się pewna dezorganizacja szok i niedowierzanie. Osoby po rozstaniu zaczynają analizować to, co było, dociekają przyczyn konfliktów, nieporozumień, szukają winnego - myśli koncentrują się na tym, co było. Zdarza się, że pojawiają się myśli: "on/ona jeszcze wróci, to jakieś nieporozumienie, wystarczy, że do niego zadzwonię i przeproszę"

W kolejnych etapach żałoby może pojawić się złość: na siebie za to, że tyle lat tkwiło się w takim, a nie innym związku lub na partnera, że rozstał się z nami, wykorzystał. Może towarzyszyć temu bunt i rozgoryczenie np. na widok innych szczęśliwych par. Gdy fala gniewu nieco zelżeje w nowej rzeczywistości, w której jesteś od jakiego czasu, pojawić się może poczcie zranienia, odrzucenia, smutek, osamotnienie, żal, rozczarowanie, uczucie pustki, braku wpływu na to, co się dzieje. Łatwiej wtedy myśleć o sobie w kategoriach kogoś gorszego, niezasługującego na dobre życie i szczęście. Człowiek może stać się apatyczny, zaniedbywać swoje obowiązki.

To nie stan, a proces
Rozstanie to szczególny rodzaj straty. Gdy związek się rozpada, niezależnie co jest tego przyczyną: odejście, zdrada, zmiana warunków życiowych następuje okres żałoby podobny do tego, który przeżywamy po śmierci kogoś bliskiego. W końcu żałoba pojawia się wtedy, gdy zerwaniu ulega więź z drugą osobą. Jest naturalną reakcją naszej psychiki na stratę, która nas dotknęła, jednocześnie wielowymiarowym i rozłożonym w czasie procesem. Początek tego procesu prawdopodobnie miał miejsce dużo wcześniej zanim powiedzieliście sobie "to koniec", a rzeczywisty koniec nastąpi znacznie później niż z momentem zamknięcia za sobą drzwi.Początkowo możemy czuć się trochę jakby z innego świata, bo do starego świata w związku już nie należymy, a nowy jeszcze nie zaistniał. Następuje zderzenie z nową rzeczywistością, z którą niezbyt chętnie chcemy się konfrontować. Żyjąc w związku, żyliśmy według pewnych reguł, schematu. Teraz te reguły już nie obowiązują, a nowych

jeszcze nie wypracowaliśmy.
Pamiętaj, że żałoba nie jest stanem ciągłym i niezmiennym. Z czasem okresy cierpienia stopniowo będą przeplatane falami ulgi, będą się skracały i zmniejszały swoją intensywność.
 Daj sobie czas

Bycie w związku oznacza wytworzenie emocjonalnej więzi, intymności, zaangażowania, które wymagało czasu i wysiłku. Im bardziej byliśmy zaangażowani w budowanie związku, tym bardziej uznawaliśmy go za ważny - w przeciwnym razie nie inwestowalibyśmy w niego tak wiele. Im dłużej trwał związek, w który się angażowaliśmy, tym więcej czasu potrzebujemy na to, by sobie poradzić z jego zakończeniem. To trochę jak z gojeniem się rozbitego kolana w dzieciństwie. Najpierw była rana, szczypało, bolało. Potem robił się strup, swędziało i ciągnęło. Ostatecznie strup odpadł i pojawiała się blizna lub świeży naskórek i zapominaliśmy o upadku na rowerze w letnie wakacje u babci - ale potrzebny był czas.
a teraz sobie jeszcze pomyślałam - czy moje życie to nie ironia? chciałabym całkiem zerwać z jedzeniem i nie mogę, chciałabym całkiem zerwać z TZ i to też do końca niemożliwe...
 
Ręce opadają...
ps. Moja Kruszynka kończy za tydzień 10 miesięcy i dostarcza coraz więcej radości i miłości - tej za nic...

6 komentarzy:

  1. Ojj nie załamuj się tak od razu, potrzebujesz czasu... Wiem, że to czcze gadanie, bo za mną kilka rozstań, w tym jedno najbardziej znaczące, nie mniej jednak z czasem człowiek zapomina (trzeba się tylko definitywnie od faceta i jego otoczenia odciąć) i tak jak napisali w tym artykule - potrzeba czasu, żeby ułożyć na nowo swoje życie. Tak naprawdę nauczyć sie go na nowo. Po każdym życiowym przełomie trzeba...
    Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przez taką żałobę (a raczej przez zwalanie winy na żałobę), bardzo utyłam. Potem plułam sobie w brodę. Okropne są rozstania, szczególnie jak ludzi łączą spędzone razem lata, albo tak jak w Twoim przypadku dzieci. Wiem, że to puste słowa i ja mogę mówić jedno, a Ty czuć drugie, ale spróbuj zamienić chęć jedzenia na coś innego. Choćby ruszanie się, bawienie z dzieckiem, szukanie chłopa na portalach społecznościowych. Cokolwiek. Im bardziej będziesz się niszczyć teraz, tym bardziej będziesz żałować w przyszłości. Nie niszcz się, bo nikt Ci zmarnowanego życia i zdrowia nie odda. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję, moje kochane, ale to się dzieje/działo źle od dawna - powinnam była to zrobić już dawno, ale on już teraz na serio przegina - dziecko ma prawie 10 miesięcy, a kochany "tatuś" ciągle nikomu nie przyznał - ja tego rozstania jakoś tak bardzo nie przeżywam, to chory związek (przynajmniej w takiej postaci) - jest kochana Kruszynka, i tym należy się cieszyć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyłuszczyłabym jeszcze jeden cytat: Daj sobie czas!
    A Kruszynka najważniejsza, bo to jedyna miłość bezwarunkowa:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję, ale będzie bardzo trudno....gdyby nie dziecko, byłoby inaczej....

    OdpowiedzUsuń