Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 8 grudnia 2013

"tłuste dzieciństwo" nigdy się nie kończy...

Dzisiaj pozwolę sobie na umieszczenie fragmentów artykułu, który znalazłam kilka dni temu w necie - robię to, ponieważ byłam grubym dzieckiem i mogę się śmiało podpisać pod 99% tego, co jest w nim powiedziane - a czytałam go kilka razy...
Koledzy, nauczyciel i rodzina – wszyscy odpowiadają za to, że grube dzieci przeżywają koszmar. Ten zaś nie kończy się wraz z pozbyciem się tuszy. Grubasem jest się do końca życia. – Rodzic może się starać wychować dziecko w poczuciu własnej wartości, ale świat na to nie pozwoli – mówi Ewa Ulrich psycholog rozwojowy.

Dziecko, które tak wygląda, nie może czuć się dobrze. Jest wyśmiewane i ma niskie poczucie własnej wartości. – Świat jest tak zbudowany, że lubimy ludzi ładnych – mówi Ewa Ulrich, psycholog rozwojowy. Grube dzieci czują się gorsze, a złe samopoczucie starają się zrekompensować kolejnymi porcjami jedzenia. – Bardzo często cierpią na zaburzenia jedzenia, które mogą przerodzić się w anoreksję, bulimię lub problemy metaboliczne. Nieprawidłowe żywienie jest jedynie początkiem, który z czasem przeradza się w problemy psychologiczne – mówi ekspertka.
Trauma nie znika Grube dzieci pozostają nimi na zawsze. Nawet jak się "wyciągną", co wielu rodzicom wydaje się być jedynym sposobem na walkę z nadwagą swoich dzieci, byciem grubym za młodu na zawsze pozostanie w świadomości człowieka. – Znam sporo dorosłych ludzi którzy wyrośli, ale w głowie są dalej grubi. To zostaje z dzieciństwa, czy nam się podoba, czy nie – mówi Dorota Zawadzka.
Blogerka naTemat uważa, ze grube dzieci są traktowane jeszcze gorzej niż niepełnosprawni. – One mają potężny problem. Badania pokazały, że w grupie rówieśniczej to właśnie grube dzieci są najbardziej atakowane. "Gruby" jest zawsze wybierany jako ostatni do wspólnej zabawy. Grupa go odrzuca, w obawie że sobie nie poradzi, będzie wolno biegać lub ślamazarnie poruszać.
Jednak nie tylko rodzice odpowiadają za otyłość dzieci. Jak mówi psycholog rozwojowy Ewa Ulrich, czasami źródło otyłości leży zupełnie gdzie indziej. – Niektórzy traktują jedzenie niczym ofiarowanie miłości. Mamy często skarżą się, że babcie czy inni członkowie rodziny "przekarmiają dziecko". To efekt tego, że kiedyś dostęp do jedzenia nie był tak łatwy jak dziś i karmienie miało wyraz emocjonalny. Pokazywało, że dbam o rodzinę, kocham ją i zdobywam dla niej pożywienie.


Ewa Ulrich dostrzega starania niektórych rodziców, którzy robią naprawdę wiele, aby wychować swoje otyłe dzieci w poczuciu własnej wartości. Jej zdaniem jednak, nie da się powstrzymać społecznego ostracyzmu. – Rodzic może się starać wychować dziecko w poczuciu własnej wartości, ale świat na to nie pozwala. Brak akceptacji wśród dzieci jest bardzo wysoki, środowisko ma odmienne oczekiwania dotyczące wyglądu osoby – mówi psycholog.
Grubszy uczeń jest gorszy
Gdy zadzwoniłem dziś do Doroty Zawadzkiej, spacerowała właśnie po plaży. – Spoglądam na dzieci i większość z nich to toczące się kuleczki. Jeszcze nie otyłe, ale już z nadwagą – mówi psycholog rozwojowy. Blogerka naTemat wspomina, gdy była psychologiem na kolonii dla dzieci z otyłością. Największą przeszkodą w zrzuceniu kilogramów podopiecznych byli ich rodzice. – Najbardziej dramatyczne było to, że dowozili swoim dzieciom słodycze podczas odwiedzin. Oni wychodzą z założenia "jest głodny, to niech zje". A jak dziecko ma rozciągnięty żołądek, obowiązkiem rodzica jest powiedzenie stanowczo "NIE" – mówi Dorota Zawadzka.

Nie bez winy są również
nauczyciele, którzy powinni stać na straży równego traktowania grubych dzieci. – Niektórzy nauczyciele mówią, że grube dziecko w klasie budzi w nich pewien mechanizm. Wydaje im się, że jak dziecko jest otyłe, to również wolniej się rozwija i wolniej myśli, a przez to gorzej się uczy. Grube dzieci są podświadomie oceniane przez niektórych nauczycieli jako gorsze, a to bardzo niesprawiedliwe – mówi Dorota Zawadzka.

Dominika Wernio uważa, że nie ma złotego środka, który pozwoliłby zapomnieć dorosłemu człowiekowi i dziecięcym koszmarze spowodowanym nadwagą. Jak mówi, każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. – Dowiedzieć się co to dla kogoś znaczyło, że był otyły, dlaczego i co takiego tym nadmiarem pokarmu  „zajadał”? Czego mu brakowało, jakie trudne czy nawet traumatyczne przeżycia zapisały się w jego psychice w związku z tym problemem. Wreszcie połączyć to wszystko ze sferą emocjonalną i motywacyjną i zobaczyć jaki tam pozostał ślad – mówi naTemat psychoterapeuta.

co u mnie? waga 78.3, jutro - po 7 miesiącach - powrót do "rzeczywistości" - i moje Szczęście śpiące obok!

4 komentarze:

  1. Cóż, można to rozdrapywać, mówić - moje dzieciństwo było koszmarne, nikt mnie nie lubił, byłam sama i wyśmiewana. Można też spróbować pogodzić się z tym. Jak nie samemu to może przy pomocy psychologa?

    A co znaczy powrót do rzeczywistości? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wróciłam do szkoły dzisiaj-i pogodziłam się z przeszłością, ale ona będzie we mnie zawsze!

      Usuń
  2. Ja natomiast zawsze zmagałam się z efektem jojo..

    OdpowiedzUsuń
  3. To takie przykre i tak prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń