Łączna liczba wyświetleń

sobota, 16 listopada 2013

związki osób otyłych w telewizji

W tym tygodniu obejrzałam jak zwykle kilka programów i odnoszę wrażenie, że coraz częściej widoczny jest temat osób z nadwagą. Na przykład dzisiaj w programie na Polsacie o ślubach, nie pamiętam tytułu, super laska chce wyjść za mąż za przystojnego faceta, który ma nadwagę. Robi to tylko dlatego, że on jest zamożny, spełnia jej zachcianki, ale gdy ona się upija, przypadkowo wygarnia mu, że jest gruby i powinien liczyć kalorie. Później prawda wychodzi na jaw, on idzie na siłownię i jego wzrok ląduje na kobiecie z kilkoma nadprogramowymi kilogramami - czyli według twórców programu - kimś odpowiednim dla niego...

W serialu "2XL", który jest zapewne oglądany przez większość czytających mojego bloga, Laura - zdradzona przez przystojnego męża - umawia się z równie przystojnym mężczyzną, który okazuje się być facetem "do towarzystwa" - jakże by inaczej? Czyli znowu niepowodzenie...
Czemu wszyscy - lub przynajmniej większość - jesteśmy wzrokowcami? Moja koleżanka K. powiedziała, że ja sama muszę mieć przystojnego i że wygląd jest dla mnie bardzo ważny i nie daj Boże, żeby był gruby - ona jak zwykle jest szczera ze mną aż do bólu i widać, do czego te moje typy mnie zaprowadziły...Ale czy mamy na to wpływ, że ktoś nam się podoba? Przecież musi iskrzyć, bo inaczej chyba nic nie wyjdzie...Jeden z moich kolegów stwierdził, że ta iskra może się pojawić i później, ale czy się pojawi, jak jej nie było od początku? Raczej nie, chociaż moje doświadczenie jest na prawdę niezbyt duże...

U mnie codzienność - dom, dziecko, zajęcia, już niedługo "brutalny" powrót do pracy i kolejne problemy i nerwy w związku z tym. Waga - równiutkie 80 kg dzisiaj rano - utrzymanie jej, by nie rosła, też mnie dużo kosztuje. Już nie powiem, że powinnam schudnąć, bo to nic nie da, ja wiem, że gdybym schudła te 10 kg, wyglądałabym lepiej, ale czułabym się pewnie tak samo - w końcu mogę to powiedzieć. Nie wiem, czy to kiedyś nastąpi, bo teraz - w obliczu tysiąca innych spraw - obsesja odchudzania odeszła na dalszy plan, w końcu teraz nie jest źle!  Ale gdyby się udało, fajnie by było...
Jeszcze tak może z 30 lat pożyję i jeszcze tyle lat będę musiała zaczynać każdy ranek od ukłonu do podłogi - wiadomo czemu...skoro kłaniam się już 7 lat, to co tam kolejnych 30...Dam radę:)