Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 28 października 2013

piątek, 25 października 2013

"Bez tajemnic" do obejrzenia

Do 31 grudnia można za darmo obejrzeć I i II sezon "Bez tajemnic" na HBO GO. Ja uwielbiam ten serial, dlatego polecam go na moim blogu. Link tutaj

 

sobota, 19 października 2013

mądrzy ludzie

Mam do nich słabość - bo lubię inteligentnych, oczytanych, rozsądnych, wychowanych i dobrych - i mam ich na prawdę wielu obok siebie - jako znajomych, kolegów, koleżanki...

Rano porozmawiałam z 17-letnim chłopakiem (w takim wieku też można być mądrym:)) - pisałam już o nim kiedyś na blogu - to ten, który mi powiedział, że nie ważne, co myślą ludzie, mi ma być dobrze z tym kimś - a dzisiaj opowiadał mi o swoim bracie, któremu troszkę wystaje brzuszek, potem rozmawialiśmy o Justynce, mojej "schizie" na temat jedzenia - Pani jest teraz taka drobniutka (już bym go za to wyprzytulała) i musi Pani też mądrze dziecko odżywiać, ale JA się o to nie martwię, bo Pani wie, jak to robić (jak chłopak we mnie wierzy:) - chociaż nie wiem, ale się uczę...
Po południu odwiedziła mnie koleżanka ze swoim chłopakiem i padłam z wrażenia - chłopak około 26-27 lat, przystojny, pachnący, mądry, pochwalił mojego placka (niewypał nota bene, bo mi za bardzo zależało, by się udał), rozmawiał ze mną jakby mnie znał od lat, a podejście do dziecka - wow...- od razu widać zadatki na dobrego ojca - ponosił ją, pobawił się, porobił "głupie miny", potrzymał, wykazywał zainteresowanie jej codziennością- jednak tacy faceci istnieją...Gdy poszedł ze swoją A., nie omieszkałam jej napisać, jakie wrażenie na mnie wywarł...A. tyle mi o nim opowiadała, że sama wysunęłam propozycję, by z nim przyszła (chciała najpierw sama). A. na niego w pełni zasługuje, sama przeszła dużą przemianę w swoim życiu (przemianę charakteru, nie wagi, bo zawsze była szczupła) i fajnie, że jest z TAKIM facetem...

A wieczorem - po wizycie W. - zapytałam siebie - czemu tkwię w tym "związku telefonicznym"? Czy dziecko wszystko usprawiedliwia? Wiem, miłość jest ślepa, a ja zaczynam powoli widzieć...A co będzie, jak klapki opadną całkowicie? Zostaną Ci znajomi, koleżanki, koledzy...
...czyli jestem inteligentna!

piątek, 18 października 2013

się spełniło kolejne marzenie...

Nadszedł wyczekiwany moment - waga dzisiaj rano wskazała

79.9 kg
Tak długo czekałam na ten moment - i jak zwykle - nie sądziłam, że się go kiedyś doczekam...
Pewnie jutro będzie więcej - ale dzisiaj jest tyle i ...SUPER!

poniedziałek, 14 października 2013

wesoło poweselnie

W tą sobotę byłam na weselu mojej koleżanki, P. Znamy się ponad 10 lat, kiedyś uczyłam ją angielskiego przed maturą, a potem - jak to często bywa - stała się  moją koleżanką. Łączą nas też pewne więzy rodzinne - taka siódma woda po kisielu -ale najważniejsze są wspólne tematy i wspólne przeżycia.

Poszłam z moim "związkiem telefonicznym" i bardzo dobrze, że z nim poszłam. Inaczej siedziałabym jak Ci, którzy przyszli sami - siedzieli, od czasu do czasu zatańczyli, jedli, pili, rozmawiali. A ja? Przeżyłam chyba najlepsze wesele w moim życiu, bo takiego Tancerza to ze świecą szukać - nie na darmo jego granie w orkiestrach przez ponad 10 lat (nota bene - ja sama zawsze chciałam śpiewać w takim zespole, ale brakło mi odwagi, by to zrobić);
Moje umiejętności taneczne nazwałabym bardzo przeciętnymi, ale że bardzo dobrze prowadził, to szybko się dopasowałam - buty na obcasie dosłownie spadły kilka razy, potem pojechałam nakarmić moją Kruszynkę, przebrałam buty i było o niebo lepiej. A dzisiaj to dopiero nogi bolą...W każdym bądź razie, gdy żegnaliśmy się z młodą parą, pan młody stwierdził, że rozkręcaliśmy całą imprezę...Czasami było tak, że na podłodze było dwie pary (w tym jedną stanowiliśmy my)...Ania, moja koleżanka anglistka stwierdziła, że W. jest fajny i świetnie tańczy i że ona by się z nim bała zatańczyć, bo tak wywija...Ja się też bałam, ale wyjścia nie miałam - przesiedzieć całe wesele? O nie, tym bardziej że ja też to lubię, ale do tej pory okazji to za wiele nie miałam...

Jak się czułam? Super - chociaż jak zwykle codzienność pozostawia bardzo wiele do życzenia, ale na weselu czułam się ładnie, atrakcyjnie, i prawie - pełnowartościowo...prawie...Kupiłam szaro-czarno-zieloną sukienkę, włosy miałam zrobione na "mokrą Włoszkę", buty na obcasie, paznokcie, makijaż - mój krakowski kolega stwierdził, że mógłby mnie zg...Cóż to za komplement:)
A po weselu nastąpiła codzienność i dzisiaj przyszło pytanie - czy miałam prawo się cieszyć? Tak, bo jak mówi(ła) moja mądra koleżanka, nie umiem tego robić, i muszę się tego uczyć - lub jak ona mówi - musisz dać sobie prawo do poczucia się szczęśliwą od czasu do czasu - i wtedy sobie dałam takie prawo:)
Prawo do chwili bezmyślności, spontaniczności i uśmiechu na twarzy - chociaż na chwilę...