Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 19 września 2013

smutno, a nie powinno...

Tak mi jakoś źle dzisiaj - dziecko śpi obok, telefoniczny związek regularnie podtrzymywany - żyje swoim życiem, a ja?
A ja - spotkałam się dzisiaj z dwiema koleżankami - i ile się komplementów nasłuchałam...Włącznie z tym, że jestem mądra, inteligentna, odpowiedzialna i...ładna!
Wiecie, czemu mnie tak to dziwi? cieszy? nurtuje? - bo ja przez 30 lat tego nigdy, przenigdy nie słyszałam! W jakim domu ja się wychowałam?  W takim, w którym się tego nie mówiło, bo? Bo się nie zasłużyło? Nie wiem - przecież nagle nie stałam się inteligentna? Co do wyglądu - dobra, zgodzę się - nie zasługiwałam wtedy na to, a teraz? Raz jest lepiej, raz gorzej-ale źle nie jest...Kto chudy, pewnie tego nie zrozumie, ale kto gruby był i schudł pomyśli - mam to samo...Jak przyjemnie jest złapać faceta wzrokiem, który się na Ciebie patrzy - tak stało się dwa razy dwa dni temu...Obaj starsi, obaj nie w moim typie, ale to na prawdę nieistotne...Jeszcze 7 lat temu (jakie to były te lata - tłuste czy chude? Chyba tłuste, bo przez 7 lat przeżyłam więcej niż przez 30...) wszyscy bez wyjątku patrzyli na mnie, bo byłam najgrubsza na ulicy! Teraz nikt nie patrzy już tak, co najwyżej - bo się fajnie ubiorę, fajnie wyglądam lub wzbudzę zainteresowanie! Jejku, jakie to fajne!
 
Ale czy jeszcze kiedyś uwierzę, że można mnie kochać? Nie wiem, ale wiem - że dziecko daje miłość bezwarunkową i nie ma nic przyjemniejszego niż przytulić się do Niej, powąchać, wycałować, ponosić, obudzić się obok Niej, mieć Ją, mieć dla kogo żyć...
Dlaczego moje życie było takie ciężkie? Dlaczego musiałam być gruba, cierpieć tyle przez to, czemu nie schudłam jak miałam 20 lat, tylko ponad 30? Dlaczego nie mogę mieć normalnego życia?
Bo chciałabyś za dużo! - słyszę od tych, z którymi żyję blisko - co Ty myślisz, że ja mam życie usłane różami? -mówi dyrektor jednej z firm ubezpieczeniowych, ojciec piątki dzieci, super facet, przyjaciel od dobrych 10 lat...koleżanka z Krakowa, matka dwójki dzieci, żona fajnego męża...jeszcze by masę takich osób wymieniać...ale ja sobie zawsze myślę, jak to mi jest źle, a innym - jak dobrze - ale przecież tak nie jest...

Nawet to dzisiejsze spotkanie - jedna koleżanka - matka czwórki dzieci, mieszka w nie za fajnych warunkach, mąż sobie mieszka sam u matki, a ona właśnie dwa dni temu miała zabieg na "babskie sprawy" i tyle dla mnie zrobiła w sensie psychicznym -  gdyby nie ona, nie byłoby ani prawa jazdy, ani mojej Kruszynki...Druga koleżanka, znajoma mojego "telefonicznego związku", której robiłam tłumaczenie, rok młodsza ode mnie, matka ...ga dzieci, z czego dwoje głuchych, bo mąż ją bił, zanim się z nim rozwiodła-ale dalej szuka swojego szczęścia w życiu i się nie poddaje...Ale wg mnie one też mają lepiej - a nie mają! Kiedy nauczę się doceniać to, co mam? Doceniam (bo jest obok mnie, bo widzę, że nie ważę 150 kg, bo coś tam w tym życiu mam)-ale chcę więcej-nic materialnego, teraz - tego nienamacalnego, ale tego, czego się czuje...
Doczekam się?
ps. Wiem, że mam bzika na punkcie dzieci! Ale lepszy taki bzik niż na punkcie jedzenia!

6 komentarzy:

  1. Nie raz przyłapuje się na podobnym myśleniu...że inni mają lepiej,łatwiej,że ja to tylko namiastki od życia dostaje,albo ochłapy mi spadają.A przecież tak nie jest!Jestem zdrowa,pełna sił,z marzniami i szansą,ze moge je spełnić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. witaj :) możesz wiezyc lub nie ale właśnie przeczytałam wszystkie Twoje notki na blogu i nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo mi pomoglas. od dziecka jestem gruba, tyje i chudne na zmianę. dalas mi dużo do myślenia i lepiej zrozumiałam sama siebie. dziwne uczucie bo teraz czuje się jak być była bliska mi osoba :) na pewno będę Cię odwiedzać regularnie ! całuje :* Sara z Rzeszowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesień...depresyjne myśli też mnie dopadają. Też się rozglądam wokół i widzę same szczęśliwe gęby, zakochane pary itp. Niby wiem, że to złudne, bo każdy ma przecież jakieś problemy, ale nie potrafię się powstrzymać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzisz ilu masz życzliwych ludzi wokół siebie. Jasne, że każdy ma swoje problemy, wady , które musi pokonać. W taki sposób rozwijamy się, a bez bólu nic nie ma

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś się przejmowałam się tym jak wyglądam, tym czy ktoś mnie lubi, czy też nie. Od pewnego czasu przestałam na to wszystko zwracać uwagę.. Robię to co lubię, jeżeli komuś się podoba to jaka jestem to dobrze, jeżeli nie, to trudno.. przestałam się odchudzać, co ma być to będzie.. CIAŁO to tylko opakowanie.. które się kiedyś pomarszczy, przywiędnie.. nie zależnie od tego, czy ktoś jest szczupły, czy gruby.. Najważniejsze jest to co masz w środku.. Twoje JA.. :-)

    OdpowiedzUsuń