Łączna liczba wyświetleń

sobota, 20 lipca 2013

w Twoim domu widać życie!

Wczoraj odwiedziła mnie koleżanka, którą lubię, bo jestem z nią szczera aż do bólu i która umie mówić o wszystkim...Po dłuższej rozmowie i omówieniu sytuacji każdej z nas stwierdziła, że wreszcie w moim domu widać życie, bo już nie jest sterylnie wszystko poskładane i posprzątane - na półce nad łóżkiem kremy, sól fizjologiczna, aspirator, pampersy, chusteczki i 3 książki, w tym przywieziona wczoraj od dziewczyny mojego brata "50 twarzy Greya", którą mam się nie "zboczyć" - bo po prawie trzech miesiącach wracam do ukochanego czytania - gdy karmię...
widok w łóżeczku

W łazience też nie lepszy porządek - tam wanienka, gąbki, płyny, mleczka, masa moich kosmetyków, wszystko na półeczkach i koszyczkach - w zeszłym tygodniu szukałam szafki, coś znalazłam, ale nie kupiłam ze względu na cenę - może w tym tygodniu zmienię zdanie, bo dostanę w końcu pieniądze z projektu? Ja też nie lubię domów ze sterylnym porządkiem, bo nie ma w nich życia - w moim już teraz ewidentnie jest! Nie wspomnę też o łóżeczku z miśkami, lampie obwieszonej pozytywkami, itd...Ale coś się dzieje! A moja Kruszynka lubi patrzeć na czerwono-szare grafiki Londynu zawieszone nad łóżkiem - gdzie na pewno ją kiedyś zabiorę!
prezent
 

Wracając do czytania - w ramach powrotu do normalności kupiłam dwie książki - "Rok na końcu świata" Renaty Adwent oraz - skuszona nazwiskiem - "Trochę większy poniedziałek" Katarzyny Grocholi. Co do pierwszej - pochłonęłam ją chyba w trzy dni maksymalnie, podkreślając sobie kilka ciekawych spostrzeżeń i przemyśleń - książka super się czyta, ma akcję, dużo mi dała, opowiada o trzydziestolatce, która - zakochana - odchodzi od swojego faceta, by szukać siebie i sensu w życiu - i go znajduje...Książka Grocholi? Jezu, "zmękoliłam" z 30 stron, najgorsza z nią napisanych, zlepek opowiadań o wszystkim i o niczym, jakby fragmenty jej poprzednich książek przedrukowane...Nazwisko zawiodło!
I jeszcze cytat z "Roku na końcu świata" - jak nic tyczy się mojej sytuacji!
"To nie mogło się dobrze skończyć - źle się zaczęło, z niewłaściwych powodów i w niedobrym momencie. Głupio uwierzyłam, że da się posztukować, sklecić zaangażowanie, a co gorsza, to w ogóle nie wiedziałam, po co mi to było..." - to o moim związku wypisz wymaluj...i jeszcze jeden - może bardziej trafniejszy, który opisuje, co się dzieje teraz - "Gdy nie kończysz czegoś, co nie ma u Ciebie szansy, to tworzysz więź, relację z czystego egoizmu, która jest zwyrodniałym mutantem miłości, ale bardzo żywotnym, bo opycha się nadzieją jak dziecko cukierkami" - moja się opycha godzinami rozmów, z których nic nie wynika...
przed moim domem - ale w tle nie mój dom...
 

Ale - "miłość też nie jest idealnie piękna, bez skazy, bez ckliwego filmu. Ma rysy i pęknięcia, nierówności i ostre krawędzie, rani i leczy..." - i jak tu nie kochać tej książki?
Waga: 83,0 wczoraj rano...

12 komentarzy:

  1. U mnie aktualnie panuje nieład,ale nie daltego że czuje życie..wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze chciałam mieć porządek w domu, ale chyba się nie da ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale "50 twarzy Greya"? rewelacja - prócz kilku obrzydlistw - 600 stron w trzy dni!!!czyta się samo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co, czytam Cię długo, mentalnie kibicowałam... ale nie o tym chcę mówić. Czytam Cię i utwierdzam się w przekonaniu, że chcę mieć dziecko.
    Nie chcę Ci tu streszczać historii - gruba, chudnę, ciężka praca... Jest facet, z którym to dziecko mogłabym mieć. On mnie nie kocha, ja nie kocham jego - ale jesteśmy.
    I wiesz, tak mnie uderzyło, bo nie pisałaś wcześniej o ojcu Twojej córki - potem napisałaś w komentarzu... Ja wiem, że to trudne, tym bardziej, że nie mam rodziców, ale jak Cię czytam, to myślę, że chyba tak...

    OdpowiedzUsuń
  5. to bardzo trudne - ja, nauczycielka w małej wsi i jeszcze tu mieszkam, z dość dobrą pozycją - i nagle ciąża - wiesz, ile gadania, jakie to trudne dla mnie? i pewnie będzie jeszcze wiele bardzo trudnych chwil...reakcja ludzi? na pewno gadali i gadać będą, ale ile pozytywnych odzewów od kobiet - dziecko obowiązkowo, facet niekoniecznie...ile wycałowania na ulicy, sms-ów...ale to mija o w końcu zostajesz sama...egoizm? dziecko bez ojca - ale jak go zmusić do częstszych kontaktów? nie da rady, czas pokaże jak będzie...a dla mnie? to najcudowniejsza rzecz, która mogła mi się przytrafić w życiu - jest przekochana, co najważniejsze - mam dla kogo żyć, wszystko ma sens i...nie myśl za dużo, jak masz pieniądze, dasz radę, ja mam jeszcze mamę, która mi bardzo pomaga, ojciec też czyta gazetę i ją kołysze, może i jeszcze jej ojcu się odmieni...warto, warto, warto!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam Twoje podejście do problemu jedzenioholizmu.
    Zapraszam:
    http://jedzenioholiczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto? Naprawdę?... Bo ja wciąż biję się z myślami. Też jestem nauczycielką, w niewielkim mieście... Nie wiem, nie wiem... ale czytam Ciebie i widzę tę radość. Dałam sobie rok na ten plan i na pewno będę zaglądać do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że warto..warto też, by dziecko miało ojca...jak będzie u mnie? nie wiem...

      Usuń