Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 1 lipca 2013

już po chrzcinach

...bo odbyły się one 22 czerwca, czyli prawie już tydzień temu. Było dużo nerwów wcześniej, ale było i to!
Prawda, że ładny? I na dodatek jeszcze bardzo dobry!
Tak sobie myślę, że mój blog teraz już się całkiem poodmieniał - kiedyś był przede wszystkim o mojej walce z uzależnieniem, ale teraz? Teraz jest o moim innym stanie ducha - szczęściu? Daleko do pełni szczęścia, ale wewnętrznie - spełniło się po części to, do czego odchudzanie służyło i do czego miało doprowadzić...
A co z uzależnieniem? Jest, ma się dobrze, jak najbardziej - na przykład wczoraj...Byłam u mojej ciotki na imieninach, jej syn zrobił grilla, zjadłam kawałek kiełbasy z kromką chleba, ale wyrzuty sumienia dręczyły do samego wieczora - i nieustająca myśl - po co ja to jadłam? Przecież na co dzień jadę na "steropianie", ale to było tak zwane "zbycie bóla"...
 
Kilka dni temu, jak miałam wewnętrzną "nerwicę", zjadłam czekoladę, którą dostałam z okazji zakończenia roku szkolnego - pomogło na godzinę, ale konsekwencje? Moja Kuszynka przez dwa nie mogła zrobić kupki...Bardzo mądrze z mojej strony i nauczka na przyszłość - dlatego w domu zero słodkiego - jak u alkoholika zero alkoholu...
Ciotka wczoraj stwierdziła, że M. (jej syn), nie je korniszonów, bo zapach octu przypomina mu zapach alkoholu (od 5 lat nie wziął kropli alkoholu do ust, bo zaczynał mieć z tym problem). Ja powiedziałam, że i tak mam gorzej, bo on nie musi pić np. 3 kieliszków wódki dziennie i tyle, a ja muszę mój "narkotyk" jednak spożywać - a moja abstynencja trwa już prawie 7 lat. Efekt? Waga dzisiaj 83,8, a nie dwa razy tyle...

Jakie jest teraz moje życie? Wszystko mi się chce, wszystko ma sens, wszystko jest po coś, a w domu pełna sielanka...Mama z tatą zakochani w Justynce, kompletna odmiana ze strony ojca, ale czy może to dziwić? Jak nie kochać kogoś, kto teraz śpi sobie najedzony obok mnie, pachnie "dzieckiem" i jest moja? Nie da rady:)
Teraz od nałogu ważniejsza jest Ona, ale nałóg będzie zawsze...Pamiętacie kiedyś takie zdanie? Nałóg jest jak cukrzyca - walczysz z nią każdego dnia, ale da się z nią żyć...
Jeszcze tylko jednej rzeczy chcę zaznać w życiu - chyba domyślacie się, jakiej? Nieosiągalne stanie się osiągalne?

8 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Ci tego szczęścia... Mężczyzna, dziecko, moje marzenia... Ale jak widać bywa, że się spełniają :) Gratuluję Ci z całego serca. Ja schudłam 33 kg, obecnie ważę 105 kg i od pół roku waga stoi, bo w sumie nie pilnuję już tak ściśle tego co jem, chociaż każdego dnia staram się pilnować, aby zbytnio nie zaszaleć, stąd brak jojo. Chociaż smutek, bo dalej waga nie spada, ale nie umiem zaostrzyć diety, jakoś nie potrafię, a ciągle obiecuję sobie... A może za kolejnych straconych 30 kg czeka na mnie spełnienie marzeń? Eh...
    Beti

    OdpowiedzUsuń
  2. tego nigdy nie wiesz, ale na moim przykładzie widzisz, co się stało, jak schudłam - z tym mężczyzną to jeszcze nie wiadomo, jak będzie, ale jest dziecko - to najważniejsze! Ty też dużo schudłaś i chyba musisz (chcesz) walczyć dalej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio próbowałam się doszukac postu o tym jak to jest z tym mezczyzną...?Przeprasza za takie pytanie,ale nie umiem sobie ułożyć Twojej historii...
    Szczerze mówiąc zazdroszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mężczyzna jest rozwiedziony, ma 43 lata, ma dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa - było zauroczenie, a teraz? On wydaje się wycofywać, ale mamy razem dziecko - i jest to bardzo ciężkie psychicznie dla mnie, bo nie był mi obojętny, a teraz...chyba nic z tego nie wyjdzie...i znowu sama, no nie do końca, ale psychicznie sama...

      Usuń
    2. tak czasem jest z mężczyznami- są i odchodzą...Ale masz Justynkę, największy skarb. Nic już nie będzie takie szare jak dawniej...
      Beti

      Usuń
  4. Też się bałam zapytać...A jestem ciekawa
    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyrzuty sumienia to chyba mają wszystkie kobiety chcące wyglądać zgrabnie, które zjedzą coś tłustego. Gorzej jak z tymi wyrzutami pójdziesz dalej i nawpychasz się...

    OdpowiedzUsuń
  6. moim problemem nigdy nie było jedzenie tłustych rzeczy czy wogóle jedzenie, ale słodkie...to mnie gubi...

    OdpowiedzUsuń