Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 20 czerwca 2013

przecież jesteś ładna...

Te słowa usłyszałam od moje mamy dwa dni temu - nie usłyszałam ich nigdy przez 37 prawie lat mojego życia...Szok, prawda?
Dlaczego tego nigdy nie usłyszałam wcześniej? Bo - po pierwsze - długo byłam gruba i nie byłam ładna...Po drugie - komunikacja nam leżała...Po trzecie - zawsze wymagała, rzadko chwaliła...
dobrze to czy źle? sama nie wiem - może dzięki temu teraz jestem zaradna, zbyt ambitna, zbyt wymagająca wobec siebie, ale i z zaburzeniem jedzenia...

Kiedyś ponad godzinę rozmawiałyśmy z moją mądrą koleżanką, dlaczego czułam się niekochana - Ona wysunęła tezę, że może mama sama nie czuła się nigdy kochana? Coś w tym musiało być, bo stwierdziła, żebym tylko nie powtórzyła jej losu w pewnej kwestii...
Jak jest teraz? Jest bardzo dobrze - dużo mi pomaga, bardzo dużo rozmawiamy, o dziwo - wcale się nie kłócimy...Może też ja - sama mając dziecko - wiele zrozumiałam i się trochę zmieniłam?
Dzisiaj oczyściłam moją "grzeszną" duszę, w sobotę czekają mnie chrzciny. Przy zapisywaniu dziecka u księdza, odbyłam z nim dłuższą rozmowę i chyba też inaczej na Niego spojrzałam - zamiast strachu, poczułam zrozumienie...

Robiąc zakupy przed przyjęciem, spotkałam jedną z nauczycielek z mojej szkoły - jak mnie zobaczyła, powiedziała "Ale schudłaś!" Ciągle ważę tyle samo, ale miło było coś takiego usłyszeć. A ona? Bardzo przytyła, szkoda mi się jej zrobiło, bo była cała spocona i widać, że jej było ciężko chodzić...oczywiście pogratulowała mi mojej Kruszynki, wycałowała - takie reakcje zawsze dodają siły...
Wracając do tematu - dlaczego mama tak powiedziała? Bo rozmawiałyśmy o W., ojcu mojej córki - mama stwierdziła, że on jest przystojny, wysoki, szczupły, ma czarne włosy - mój typ - pewnie mamy trochę też, bo tato też był wysoki, miał czarne włosy, był normalnej budowy ciała...No i - on przystojny, ty przecież też jesteś ładna...Ja się tak rzadko czuję, ale jak sobie stanę obok W. to dobrze wyglądam - nie grubo...

Takie te moje posty niedepresyjne teraz - ale daleko mi do takiego stanu ducha, wszystko się chce, wszystko ma sens - bo mam dla kogo żyć!
Tylko waga ciągle ta sama  - 83,8.
ps. lepsze posty pisałam, gdy było mi źle - teraz to raczej zlepek luźnych myśli...
ps 2. Oliwierowi, mojej pierwszej "miłości", motorowi napędowemu mojego schudnięcia lata temu, urodził się syn...

poniedziałek, 3 czerwca 2013

znowu temat grubego dziecka

Wczoraj musiałam odwiedzić pediatrę, ponieważ moja Kruszynka miała straszny katar, który doprowadzał mnie na przemian i do szału, i do łez razem z Nią - na szczęście dzisiaj jest już lepiej. Pan doktor Ją obejrzał i powiedział, że dobrze wygląda - fakt, robią Jej się serdelkowe rączki i nóżki i ma pełniejsze policzki. Zapytał czy dokarmiam - powiedziałam, że staram się nie więcej niż 100 ml na dzień - ten, że to błąd, bo powoduje to powstawanie dodatkowych komórek tłuszczowych, które w późniejszym okresie życia mogą powodować nadwagę. Nie wiem, ile w tej teorii jest prawdy, ale postaram się już tego nie robić - pewnie do czasu, gdy będzie po ssaniu piersi krzyczeć przez pół godziny...


A u mnie? Ja sobie ważę 83,8 kg dzisiaj rano, ale po głowie strasznie chodzi mi powrót na siłownię, szczególnie na ukochaną zumbę. Poza tym nie jestem typem matki, która będzie siedzieć w domu 24 g na dobę - jak się przez 36 lat prowadziło "pracoholiczy" tryb życia, trudno tak nagle się przestawić na całkowitą zmianę trybu "życia" na osiadły, więc im moja Kruszynka będzie większa, tym łatwiej - mam nadzieję - uda mi się zrealizować mój plan...Bo dzięki Niej mam teraz tyle energii i tak wszystko się chce i ma sens, że brak słów...

Kilka dni temu dostałam życzenia od Geoff'a - że też on musi być tyle starszy - ale psychicznie to rodzaj faceta, z którym można iść przez życie - w końcu znamy się już tyle lat....

W czwartek była też koleżanka zaprosić mnie na wesele - wszystkie zaproszenia zrobiła sama, wyglądają przecudnie - no i w końcu mam z Kim iść...

Tyle się dzieje, żyć się chce, ale czasami płacz też dopada...W końcu nie wszystko jest idealne, ale...