Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 2 maja 2013

początek nowego życia

Chyba nadeszła pora, by powiedzieć wszystkim moim blogowym przyjaciołom o najważniejszej rzeczy w moim życiu - będącej ukoronowaniem 7 lat walki z otyłością...
W niedzielę, 28 kwietnia o godzinie 12.40 urodziłam córkę - spełnienie moich marzeń. Ważyła 2900 g i mierzyła 52 cm, dostała 10 pkt w skali Apgar. Od wtorku jesteśmy w domu. Ja uczę się być mamą i odkrywam to cudowne uczucie bycia kochaną.
Czy gdybym nie przeszła tej siedmioletniej walki z samą sobą, czy byłabym tu gdzie jestem? Nie. Ważąc ponad 150 kg, nie doświadczyłam normalnego życia.
Dzisiaj waga wskazała 86,9 kg. W ciąży przytyłam 9 kg, po porodzie zeszło 7 kg. Teraz jem w miarę normalnie - wszystko, ale mało. W końcu karmię piersią i z czegoś ten pokarm musi powstać.
Dziękuję wszystkim za czytanie mojego bloga - rzadko ostatnio pisałam, teraz już wiadomo, dlaczego...
A z tyłu głowy jak zwykle tkwi w podświadomości, że trzeba się odchudzać - gdy już nie jestem sama...Moje dziecko grubej matki mieć nie będzie - tego jestem pewna!
podobna do mojej Kruszynki...

12 komentarzy:

  1. Wzruszający wpis! Gratuluję córeczki i nowego życia- Twojego, Jej, Waszego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję!!!! A ja snułam domysły niestworzone o co mogło chodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego walcz z sama sobą - widzisz, ile mnie to kosztowało, ale było warto...
      A Twojego bloga zawsze czytam i życzę Ci jak najlepiej!

      Usuń
  3. Nareszcie słońce! Niech świeci, niech trwa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Nie znamy się jeszcze, ale po przeczytaniu fragmentów Twojego bloga, szczerzę gratuluję i życzę mnóstwo zdrowia dla Ciebie i Córki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna wiadomość. Sama jestem matką i macierzyństwo to coś najpiękniejszego na świecie. Cieszcie się sobą. Gratuluję :)
    Też snułam domysły... :), ale nie zgadłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. GRATULUJE! Jestem na samym poczatku walki z kompulsem. Twoje notki dodały mi otuchy, ze można coś w tym życiu zmienić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ile to walki kosztuje! Ale mój blog - jak go poczytasz od początku pokazuje, że można...tyle, że to trudne.

      Usuń
  7. Zazdroszczę Ci, w zdrowy sposób:) tego cudu życia:) i gratulacje z całego serca, to musi byc niesamowite uczucie, za którym ja codziennie tęsknię:)
    P.S. Witaj w tej zawiłej sieci, cieszę się, że tu trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło mi, że do mnie trafiłaś - Ty wiesz, jak ja chciałam mieć dla kogo żyć? teraz już mam - a myślałam, że nigdy przenigdy się nie doczekam tego, co mi było potrzeba - bo wszystko inne w życiu już miałam - prestiż, pieniądze, mieszkanie, samochód, jako taki wygląd. Teraz mam jeszcze trochę problemów, ale są one realne, a nie wydumane...

    OdpowiedzUsuń
  9. Warto było walczyc o spełnienie takiego marzenia!Ten post wywołał uśmiech na mojej twarzy...jedyny dzisiejszego dnia :)

    OdpowiedzUsuń