Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 1 listopada 2012

grubych nie tolerujemy

Ostatnio moja koleżanka przeprowadzała lekcję na temat tolerancji. Przeprowadziła ankietę, w której zapytała, kogo nie tolerujemy. I jaka była najpopularniejsza odpowiedź? Grubych!

Ja już nie raz pisałam o tym, że ludzie już tak mają, że wybaczą alkoholizm, bicie żony, narkotyki, hazard, zdradę, ale nie wybaczą bycia grubym. Dlaczego? Pewnie jednym z powodów jest to, że muszą na tych grubych patrzeć na codzień, a tych z innymi nałogami - zwykle udają, że nie wiedzą i dlatego nic nie mówią. A czy jest jakaż różnica między objadaniem się a piciem czy braniem narkotyków czy paleniem? Wg mnie tylko taka, że gdy "żresz", cierpisz przede wszystkim Ty sam, gdy pijesz - jeszcze Twoja rodzina, gdy palisz - całe otoczenia, gdy bierzesz narkotyki - też rodzina, gdy zdradzasz - również rodzina...I co się okazuje? że jedzenioholicy krzywdzą przede wszystkim siebie, a i tak są uważani za tych "najgorszych"...Zawsze tak było, jest i będzie...

Tolerancja grubych dzieci? Chyba jeszcze gorsza jak dorosłych. Odtrącenie na każdym kroku przez rówieśników, pomijanie w zapraszaniu na imprezy, śmianie się, wyszydzanie - wszystkiego doświadczyłam na własnej skórze i nie życzę najgorszemu wrogowi, bo zmiany w psychice pozostają na całe życie. Ostatnio na mojej lekcji usłyszałam, jak jeden z chłopców powiedział do ważącej ok. 80 kg 15 - latki, że nie będzie obok niej siedział, bo śmierdzi...A ja kazałam mu się się przesiąść na sprawdzianie i pewnie wskazałam miejsce obok niej, bo było wolne...Powiedział to niby cicho, ale ja to jakoś usłyszałam...Nota bene, dziewczyna ma ładną buzię, jakkolwiek inteligencja ponieżej przeciętnej, ale duża nadwaga i fatalny styl ubierania - dobry dla szczupłych nastolatek, ale nie dla niej...Poza tym ona ciągle coś je - chipsy, wafelki, kanapki, gazowane napoje...Szkoda mi jej bardzo - bo teraz jest w takim wieku, że mogłaby jeszcze szybko zeszczupleć i wszystko przed nią - żeby się tylko nie ocknęła tak późno jak ja, bo pewnych rzeczy nie da się nadrobić...

U mnie zdrowie pomału wychodzi na prostą - przez ostatni tydzień piję mielone siemię lniane i jeszcze jakiś jeden specyfik o podobnym składzie plus tabletki i widzę zdecydowaną poprawę - nawet zjadłam wczoraj pierwsze od dwóch miesięcy jabłko i pomalutku przemycam ukochane korniszony, jeszcze ze strachem przed konsekwencjami, ale nie robi się słabo i brzuch nie boli, więc może będzie coraz lepiej..Przeczytałam też książkę Józefa Słoneckiego "Zdrowie na własne życzenie" i myślę poważnie o piciu proponowanej przez niego mikstury z oleju, soku z aloesa oraz soku z cytryny, bo zawsze wierzyłam w medycynę niekonwencjonalną, tym bardziej że w swoim życiu przeszłam już 3-miesięczną dietę oczyszczającą i pamiętam o tym, jak się wtedy czułam i jakie korzyści mi przyniosła. Muszę ją jeszcze przeczytać ze dwa razy - może  wtedy mój mózg się znowu trochę przestawi...

9 komentarzy:

  1. postrzeganie osób otyłych z pewnością jest negatywne.
    natomiast brak tolerancji jest powszechny. I panuje przyzwolenie na zachowania nietolerancyjne, czy przemoc, np słowną.
    niezależnie od tego jak wyglądamy i tak się można na to narazić.
    najczęściej ze strony osób prymitywnych.
    do mnie ktoś ostatnio wywrzeszczał na ulicy: kto cię tak trzepie że jesteś taka chuda?
    był to robotnik fizyczny, w centrum warszawy. takie zachowanie nie jest pojedynczym epizodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a myślałam, że tylko grubym dokuczają...

      Usuń
  2. teksty seksistowskie, obraźliwe, homofobiczne, dyskryminujące....to co opisałaś to jest rzeczywiście bardzo duży problem Jedzenioholiczko, i oczywiście masz rację z tą dyskryminacją osób otyłych.
    prymityw we wszystkim znajdzie okazję do obraźliwej wypowiedzi, czy zachowania - problemem jest to, że panuje na to przyzwolenie, pomimo, że każdy chętnie zadeklaruje, że jest tolerancyjny.

    OdpowiedzUsuń
  3. i pamietaj, że innych nie zmienimy, zdrowiejemy dla siebie, inni i tak będą gadać co chcą.
    Nie jesteś ofiarą - zmieniasz swoje życie. i robisz to dla siebie, nie za karę, ani po to, aby inni się nie czepiali Ciebie.
    buziaki!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz utrzymuję "normalność" - już nie zmieniam ani siebie, ano swojego charakteru - może on sam ulega zmianie - byle wytrwać i zaakceptować to, jak jest teraz...

      Usuń
  4. Trafiłaś w sedno sprawy. Nigdy nie zapomnę dzieciństwa, było koszmarne przez to, że byłam grubsza.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja osobiście najgorzej wspominam szkołę podstawową - tu przeżyłam co najgorsze - a dokuczali ci, którzy sami mieli coś nie tak, na przykład bardzo słabo się uczyli - ale odtrącali wszyscy rówieśnicy. W szkole średniej dokuczania już wcale nie było, ale odrzucanie jak najbardziej - tak jak na studiach..Czy kiedyś z nas to wyjdzie? poza tym obserwuję, że pomimo tego iż ja już jestem bardzo dorosła, mechanizmy zachowań dzieci są dokładnie takie same - kto gruby, ten "odpad"...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też miałam problem w podstawówce. Pamiętajmy jednak, że to są tylko dzieci, a swoje zachowania nie biorą z kosmosu. Dziś najbardziej mam żal nie do nich, a do ich rodziców i nauczycieli, którzy udawali, że nie ma problemu. Najbardziej utkwiło mi w pamięci jak w końcu przemogłam się i poszłam do szkolnego psychologa cała zapłakana, a ona mi tylko powiedziała, że mam nie histeryzować...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak powiedziałam już wcześniej, najgorzej wspominam podstawówkę - nauczyciele też nie reagowali na dokuczanie, ale może tego nie widzieli? Teraz - będąc już po drugiej stronie - sama - gdy widzę dokuczanie (ale raczej go nie widzę) - reaguję...Tylko że to nie zawsze chodzi o agresję słowną, a raczej o odtrącanie - nie będę z Tobą siedział, nie będę Cię zapraszał do siebie, nie pomogę Ci - to chyba o to bardziej chodzi...A szkolni psycholodzy chcą mieć spokój - przynajmniej te, które znam...

    OdpowiedzUsuń