Łączna liczba wyświetleń

sobota, 3 listopada 2012

ciało się zmienia, ale charakter nie...

Korzystając z wolnego dnia, wybrałam się dzisiaj na zakupy - udały się bardzo, i ponieważ dawno nic fajnego nie przeczytałam, wdepnęłam też do empiku. Gdybym mogła, kupiłabym tam z połowę książek, ale kupiłam tylko dwie - "Irenę" Małgorzaty Kalicińskiej oraz "Koniec wiosny w Lanckoronie" Agnieszki Błotnickiej. Tą drugą zapisałam już sobie kiedyś jako 'must-have' po przeczytaniu recenzji u kogoś na blogu. Dlaczego? Bo miała być o kobiecie zmagającej się z nadmiarem kilogramów...

Książkę pochłonełam dzisiejszego popołudnia. Opowiada historię Moniki, która zawsze miała nadwagę, ale też nie narzekała na brak powodzenia u płci przeciwnej...Wchodziła w związki, które jednak wcześniej czy później się kończyły, bo ona zawsze była z siebie niezadowolona - przede wszystkim ze swojego wygladu, czuła się gorsza, zawsze zagrożona zdradą, więc gdy już mężczyzna zaczynał się angażować na poważnie, ona uciekała, bo czuła, że wcześniej czy później i tak zostanie zostawiona - w końcu kto lubi pokazywać się z grubą kobietą? Lub była zostawiana. W końcu jej przyjaciółka powiedziała - "Mówię tak, żebyś się ogarnęła!Kiedy odszedł, stwierdziłaś - to dlatego, że nie jestem laską. Może to prawda, może nieprawda, ale założę się, że robiłaś wszystko, by móc to w końcu powiedzieć. Nie chciałabyś przekonać się, jak jest naprawdę? Przejdź na dietę". Zeszczuplejesz i wtedy nie będziesz już mieć żadnego alibi!"
 Agnieszka Błotnicka - autorka
Od Moniki odchodzi jej ukochany Filip - myśli, że powodem jest jego super szczupła i atrakcyjna koleżanka...Aby się nie rozsypać, ucieka do pensjonatu "Lanckorona", aby schudnąć i by po raz kolejny przemyśleć powód odrzucenia...Tam poznaje pewnego ciepłego, starszego pana, który wręcz zabrania jej chudnąć, bo straci radość życia i wesołe oczy. Ona jednak z pomocą przyjaznej gospodyni przechodzi na dietę Dukana i chudnie - nie wiadomo ile, ale po jedzeniu kurczaka i odtłuszczonych serków chudnie na tyle, by wejść w filetowy kostium, który "rozszedł" się na niej w sklepie i niestety musiała go kupić. Po powrocie z gór, gdy już przebolała swoją miłość i pogodziła się z faktem, że nigy nie będzie super laską, idzie do księgarni Filipa, aby z nim porozmawiać i dowiedzieć się, dlaczego ją zostawił. I co się okazuje?

Powodem nie była ani nadwaga - Filip nie lubi "wieszaków", ani jego rzekomy romans - a to, że wpadła ona w oko koledze Filipa i on, widząc jej niepewność w odtrącaniu jego zalotów stwierdził, że nie chce być z kobietą, która nie do końca wie, kogo chce...Książka kończy się spotkaniem Moniki i Filipa, wyjaśnieniem watpliwości i...pocaunkiem. Co dalej? Moje łzy jak przystało na dobrze napisane romansidło...
Książka niewiele wspólnego ma z odchudzaniem, ale czyta się szybko, wciąga retrospekcjami i jest dobrym zajęciem na sobotnie, jesienne popołudnie...Czy na pewno?
PS. Dawno temu myślałam, że jak zgubię "smalec", zmienię swoje życie - smalec stopniał, a życie zostało - jak w tytule posta...

4 komentarze:

  1. No dobrze, ale co jest nie tak z Twoim charakterem? czemu uważasz, że to on stoi na drodze do szczęścia? czy jesteś może za bardzo wymagająca? wiadomo, że nie ma zbyt wielu ideałów i często trzeba iść na kompromisy. mnie zrzucenie wagi dodało bardzo poczucia wartości, bardzo. przez wiele lat byłam sama, a potem nagle sie zakochałam. nie trwało to długo, bo wyszły problemy, jak w wielu związkach i te były nie do przejścia, ale na pewno utrata wagi dała mi wielkiego kopa energetycznego. Ruda

    OdpowiedzUsuń
  2. może nie do końca tu o charakter chodzi - chyba źle to ujełam - powinnam była napisać, że ciało się zmienia, a problemy zostają...ale ja też dzięki schudnięciu przeżyłam zakochanie i kilka innych przygód...Kopa energetycznego kiedyś miałam, teraz go już chyba brak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc widzisz sama, że tak naprawdę można się wyzwolić, przynajmniej z sideł otyłości i tego kompleksu. gorzej z tym co ma sie w głowie, sami sie blokujemy niejednokrotnie. nad tym trzeba pracować, utrata wagi to dopiero początek. wcale nie twierdze że jest łatwo, zgubić wage i jak za pstryknięciem palcami odmienić swoje życie na lepsze. ale to już taki dobry poczatek! a jeśli uważasz, że brak ci kopa, to trzeba go szukać, i pewnie nie tak gdzie gubiłaś wage. fajnie jest mieć pasje w zyciu, fajnych , odanych przyjaciół, dla tego warto zyć. bądź dla siebie bardziej wyrozumiała, czasem odpuść, nie warto walczyć cały czas. wtedy też i na ludzi wokół spogląda sie z jaknby większa wyrozumiałością ..i jest łatwiej.Ruda

      Usuń
  3. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń