Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

wzrok ludzi na siłowni

Dzisiaj napiszę o dwóch rzeczach:
1. Właśnie wróciłam z siłowni, byłam na zumbie - niestety coraz bardziej ją kocham, oczywiście wcześniej standardowo bieżnia, rowerek i orbitek i lało się ze mnie, oj lało - zaraz idę do wanny, ale dzisiaj - oprócz euforii po zumbie trochę mnie też nerwy ruszyły, ponieważ zostałam obgadana przez dwie gówniary w wieku 15, 16 lat, obie chude jak szczapy, patrzyły na mnie i coś komentowały - miały prawo? Tak, bo to tylko "ludzie" - ale co zauważyłam - że takie właśnie panienki chyba chodzą na siłownię, by podrywać gości - przecież nie schudnąć...I nie mówię tu o szczupłych, dwudziestokilku letnich kobietach - one nigdy nie popatrzą pogardliwie, ale te gówniary...Pierwszy raz coś takiego się stało...Nikt, naprawdę nikt ze starszych osób (lub powyżej dwudziestki) nie patrzy tak na innych - ja widzę uśmiechy, porozumiewawcze spojrzenia, przecież tyle jest osób z widoczną nadwagą, starszych i co? Nic - bo ja ich wszystkich podziwiam, że im się chce...ruszyć chociażby, a nie siedzieć przed telewizorem i oglądać seriale...Trenerzy, trenerki wysportowani, dobrze ubrani, przysłowiowe "ciacha" - uśmiechają się, pomagają, mówią "cześć", nie czuć od nich ani grama pogardy, raczej zachętę i aprobatę...A na zumbie dzisiaj było z 10 osób, pani - jak zwykle super się ruszała, ja jak zwykle najcięższa, i co z tego? Nic - zumba oczywiście mi nie wychodzi, ale pani prowadząca mi dzisiaj taki uśmiech wysłała, że aż mi się ciepło koło serca zrobiło...Zobaczyłam w jej oczach coś na kształt - podziwiam Cię, że Ci się chce.. I dlatego będę sobie na tą zumbę chodzić, chociaż przy podskokach czuję, jakbym do nóg miała przywiązane kilogramy słoniny, ale się nie poddam...Jak poszłam pierwszy raz na siłownię - a ważyłam wtedy ze 140 kg, to mógł być szok, ale teraz? Teraz mogłabym te panny co najwyżej..Niech każdy dokończy sobie sam...

2. Wczorajszy wieczór spędziłam nad naszą dużą rzeką na deptaku, komary gryzły niemiłosiernie, ale w miłym towarzystwie nie były aż tak uciążliwe...I kolejne zdziwienie - wysyp ludzi z nadwagą! Na rowerach, na rolkach, biegających, spacerujących...I niech mi ktoś powie, że nie walczą? Że nie widzą problemu? Widzą, walczą, i milion razy przegrywają...Mokrzy, spoceni, ale się nie poddający...O ile łatwiej by było przestać pić niż jeść...Pić - rzucasz raz, a dobrze, nie wolno Ci dawkować alkoholu w małych ilościach, a z jedzeniem musisz to robić, nie ma wyjścia....

I jeszcze jedna rzecz - pani od pilatesa - ta, która była miła, ale dla mnie za ciężki był po jednym razie - siedziałyśmy dzisiaj na kanapie w oczekiwaniu na zwolnienie sali do fitnesu, i standard - mój były uczeń przesłał mi promienny uśmiech (już kolejna wieś będzie wiedzieć, co robię na wakacjach...), pani zagadnęła i się okazało, że uczy wuefu w jednej z rzeszowskich szkół średnich, tańczyła w zespole ludowym 20 lat, i mnie podziwia, że dałam radę wtedy i że zaprasza...I jak tu nie iść?

4 komentarze:

  1. Oj tam olej gówniary.
    To co robisz wymaga mega siły, nie marnuj energii na małolaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że nie - tylko chciałam zobrazować reakcje rozumnych istot i takich, które się za takie uważają...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wybierz sie na plywalnie, tam dopiero ludzie sie ogladaja i innych tez. Gowniary - niech sie patrza, poznaja rzewczywistosc troche inna od swojej a w tym wieku to chichraja sie z byle czego.
    Pilates jest b. dobry dla utrzymania wlasciwej postawy - uruchamia wewnetrzne miesnie - wg mnie nie jest specjalnie meczacy po wyjasnieniu instruktora o co chodzi w danym cwieczeniu.
    Podziwiam wytrwalosc. Milej dalszej, systematycznej czesci przygody z ruchem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję - a z tym pilatesem może mi się tak niefortunnie zaczęło, ponieważ to było w pierwszy dzień siłowni, nie dawałam rady, ale zajęcia bardzo mi się podobały, nigdy nie próbowałam jogi, a też mnie ciągnie...Szkoda tylko, że to chodzenie na siłownię nie daje efektów na wadze, ale co zauważyłam - że moja wytrzymałość bardzo wzrosła, nogi się wzmocniły i są chudsze-widzę po spodniach, zaczynam biegać na bieżni, robię coraz dłużej orbitek - co nie zmienia faktu, że dalej czuję, jakby na nich jakaś słonina była przywiązana - są ciężkie i tyle...

    OdpowiedzUsuń