Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 9 sierpnia 2012

szpitalne opowieści

Dzisiejszy dzień spędziłam w poczekalni szpitala przy przychodni chirurgii szczękowej - miałam zabieg - mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, chociaż boli trochę i podobno ma się goić przez 3 tygodnie.
Musiałam czekać na lekarza około 3 godzin i chcąc nie chcąc posłuchałam historii ludzi - a one nigdy nie są nudne...

Najpierw moja współsiedząca stoczyła ze mną debatę, z kim lepiej pracować - czy z facetami czy z kobietami - oczywiście panie z poczekalni jednogłośnie opowiedzieli się za pierwszą opcją - ja też. Pani pracowała na budowach jako brygadzistka(?) i tak byłą przyzwyczajona i to lubiła...Ja wolę z facetami zdecydowanie pracować - nie obgadują, są konkretni, pomocni i ...normalni.
Druga Pani poczytała mój "Poradnik domowy" - też jej się nudziło i pogadałyśmy najpierw o przepisach na nadziewane pory, potem na ciasta - i od razu, że ona nie piecze, bo od nich rośnie siedzonko, ale jak była w moim wieku - uwielbiała...Teraz ma problemy z kręgosłupem, nigdy już nie ubierze butów na obcasie, chodzi na oczyszczanie organizmu (opowiedziałam jej o swoim), miała usuwane znamię i coś nie do końca dobrze wyszło, za miesiąc do kontroli. Jej tato zmarł na nowotwór złośliwy w ciągu pół roku od wykrycia, ona sama przechodzi już menopauzę, chciałaby bardzo schudnąć, ale jak je - tyje, jak nie je - waga stroi...
Poza tym pan na wózku, który na siłę chciał wjechać do gabinetu i wkurzał wszystkich pacjentów i pielęgniarki i mama byłych 3 moich uczniów - chudziutka, słabiutka, walcząca odkąd pamiętam z nowotworami wszelkiej maści...Nie poznała mnie, ale jak ją zobaczyłam, łzy mi stanęły w oczach - pamiętam ją z wywiadówek....

I wczorajszy dzień jeszcze - znowu ta nieszczęsna wróżka - koleżanka ma bardzo ciężki okres w życiu, ta jej jeszcze dowaliła, mi powiedziała właściwie to, co kiedyś - może się sprawdzi? Oraz kilka nowych rzeczy, które się w międzyczasie wydarzyły - i że dokonuję czasami złych wyborów w życiu, bo jestem zbyt rozsądna i nie daję się ponieść emocjom...I o moim bracie i obecnych zawirowaniach w jego życiu - potem go o to spytałam i co? Wszystko potwierdził! I przeżył szok - skąd to wiem, skoro on nic nie powiedział ani słowem?
I zumba - super pani, frajda na twarzach kobiet, radość, odprężenie...
Ogólnie - samo życie....
PS. A waga sobie stoi jak zaklęta....Kto ją zaczarował?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz