Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 12 sierpnia 2012

moje jedzenie kompulsywne

Dzisiejsze niedzielne przedpołudnie powięciłam na czytanie mądrych rzeczy ze strony www.jedzenie-kompulsywne.pl na którą kiedys natknęłam się przypadkowo, a teraz w końcu znalazłam czas na poczytanie jej tresci - i niestety muszę stwierdzić, że nie ma tam ani jednego zdania, z którym nie mogłabym się zgodzić. Pozwolę sobie na komentarze w odniesieniu do mojej osoby (i dodam, że ja tej "ameryki" nie odkryłam dzisiaj, a dobrych kilka lat temu, gdy moja walka ze smalczykiem na mnie się rozpoczeła):
1. Różnica między osobą zdrową a taką, która ma problem z jedzeniem nie leży tylko w kwestii słuchania swojego żołądka i sięgania po pożywnie wyłącznie w przypadku odczuwania głodu. Jedzenioholik ma to do siebie, że rozpatruje tę czynność w kategorii uczynku dobrego i złego. Osoba chora wiąże jedzenie z uczuciem winy - stąd wynikają liczne próby zerwania z nałogiem. Próby zakończone porażką, po których następuje niezwykle surowa ocena samego siebie. I ponowne poddanie się wewnętrznemu przymusowi jedzenie z nierozłącznym i przytłaczającym poczuciem winy.
Tak, jak jem zdrowo, to uczynek dobry, jak mam wpadki - to uczynek zły - jaka jest wtedy moja reakcja, nie do końca zależna ode mnie? Fala autonienawisci, że jak mogłam, czemu uległam zachciance, że znowu zawiodłam, przecież nie musiałam jesć tego kawałka placka czy lodów, ale nie, potrzeba odczucia chwilowej przyjemnosci była silnejsza ode mnie...

2. Niezwykle często osoby uzależnione od jedzenia zmagają się z silnym konfliktem wewnętrznym – nierzadko nie zdając sobie z tego nawet sprawy. Konflikt rozgrywa się między pragnieniem poczucia autonomii i zależności ,.
Potrzeba niezależności z jednej strony wydaje się nam czymś naturalnym, oczywistym. Niezależność dla wielu z nas stanowi synonim dorosłości. Z drugiej strony wynika z obawy przed (kolejnym) odrzuceniem, dorastania w poczuciu nieustającej krytyki i upokorzenia – dlatego też chcemy być samowystarczalni.
To prawda, będąc jako dziecko i nastolatka odrzucona na wszystkich możliwych polach, tak bardzo potrzebuję teraz tej akceptacji, miłosci, bliskosci - kiedys moja słoninka dzieliła mnie od ludzi, słoninka trochę sie stopiła, ludzie się dobili do kosci, a ja dopusciłam ich jakos do wnetrza siebie - a nuż jest tam cos, za co warto mnie lubić? Pewnie, że tak - teraz to wiem!

3. Uzależnieni często są ofiarami przemocy domowej, agresji słownej, wykorzystywania seksualnego, upokarzania, poniżania. Wszystkim tego rodzaju urazom towarzyszą niezwykle silnie, negatywnie emocje takie jak wściekłość, żal, rozpacz, poczucie wielkiej krzywdy, które nigdy nie miały szansy zostać rozładowane. Ich tłumienie wymaga od nas wielkiego nakładu energii, co jest przyczyną trudności w kontaktach społecznych.
Jedną z możliwości, która zrodziła w nas mechanizm tłumienia emocji jest fakt, że jako dzieci, podczas bardzo trudnych momentów w naszym życiu, byliśmy zwyczajnie osamotnieni. Nie czuliśmy wsparcia emocjonalnego, które zapewniłoby nam poczucie bezpieczeństwa umożliwiające wyartykułowanie tego co nas bolało.
Całkowita prawda - ja TERAZ potrafię mówić o tym, co czuję - jako grube dziecko byłam taka, byle tylko nie sprawiać problemu, nie zajmować nikogo swoją osobą - był problem wujka alkoholika, powód ogromnego wstydu dla mnie, dla rodziców...Teraz to widzę, ale wtedy byłam tylko dzieckiem. On już nie pije masę lat, ale co przez niego przeszłam(lismy), to moje brzemię...Dodam agresję słowną od rówiesników - miałam na imię "gruba"...Byłam samotna, osamotniona, ale nie zdawałam sobie z tego kompletnie sprawy...Co może dziecko? Jest tylko dzieckiem, nieswiadomym swoich emocji, a może raczej ich znaczenia? Teraz umiem powiedzieć, co mnie boli, czego chcę - czy tu na blogu, czy w rzeczywistosci i przestałam się bać tak bardzo tego odrzucenia za to uzewnętrznianie siebie - ja kiedys tego kompletnie nie umiałam...a TERAZ albo mnie lubisz taką, jaka jestem NAPRAWDĘ albo spadaj! I jestem lubiana przez niektórych, a może większosć? I mamie też już wybaczyłam - potrafię jej powiedzieć - popełniłas tyle błędów, ale mimo tego kocham Cię - na poczatku odchudzania było tyle nienawisci i agresji do niej - mogłabym ją ....I już płaczę...
4.Uzależnienie od jedzenia wiąże się z wewnętrznym zakazem odczuwania negatywnych emocji.Często też są one zwyczajnie nieuświadomione.Nierzadko są to uczucia zwrócone w stronę rodziców, co wiąże się z procesem separacji, o którym już wspominaliśmy. Pielęgnujemy w sobie przekonanie, że wszystko co spotyka nas ze strony rodziców – także często te złe rzeczy, są wynikiem ich troski, miłości do nas. Dlatego też nie wypada nam czuć w stosunku do nich niczego innego poza wielką wdzięcznością.
Komentarz - powyżej...
Moja mądra koleżanka uswiadomiła mi, że na pewnym etapie zwalanie całej winy za skopane życie na rodziców już się nie udaje - kiedys przecież doroslejemy i sami o sobie decydujemy - i jak mówi - rodzice nigdy przenigdy nie chcą na źle - oni też uczą się bycia rodzicami całe życie i jak każdy człowiek popełniają błędy - gdyby ich nie popełniali, byli by doskonali, a nie ma ludzi doskonałych...

Dziękuję mojej koleżance za to, że poddała pomysł tego bloga-teraz, zamiast tu z siebie wyrzucić wszystko, może poszłabym te emocje zażreć? Przepraszam za brzydki wyraz, ale co niektórzy zrozumieją...
ps. Przepraszam za brak "si" - piszę na laptopie i cos jest nie tak...

15 komentarzy:

  1. Podpisuję się rękami i nogami. Wszystkie punkty odnoszą się lub odnosiły do mnie niestety. Trzeba z tym walczyć, zwłaszcza z ostatnim punktem mam problemy :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry wpis.
    Nie wiem, czy jest wyczerpujący, ale jedno wiem na pewno.
    Nie wazne, chudy, gruby, anorektyk, bulimik - to zawsze jedzenie, lub niejedzenie kompulsywne i można je interpretować własnie tak jak powyżej.
    Z tego rodzaju spojrzeniem spotkałam sie własnie na mittingach Anonimowych Żarłoków - świetna wspólnota.
    Przychodzili tam wszyscy którzy mieli problem z jedzeniem, ja tam chodziłam gdy byłam uzależniona od niejedzenia. Było tam takich osób zreszyą sporo.
    Było też wiele osób otyłych, znających i mających za sobą KAŻDĄ, absolutnie KAŻDĄ mozliwą dietę. W AŻ przestały stosować dietę, ale posługiwały się planem jedzenia. Intensywnie pracowały nad swoim zdrowieniem, nazywaniem uczuc, dbaniem o siebie rozpoznawaniem własnych potrzeb, zdrowym stawianiem granic.
    Nie muszę mówić, że po kilku miesiącach wyglądały pięknie. Ich ciało było odżywione, a nie obżarte. Duży spadek wagi było skutkiem ubocznym procesu zdrowienia.
    Bardzo polecam tę wspólnotę jako grupę wsparcia dla osób, które mają problem z jedzeniem. Mar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego sama zastanawiałam się nad chodzeniem do AŻ, nawet znalazłam grupę w moim miescie, tylko jeszcze trochę odwagi i powinnam zacząć od wrzesnia - myslę, że pomogłoby mi to w moim głodzie psychicznym, który jest - wypisz wymaluj - taki sam jak na poczatku odchudzania, tylko że teraz jakos nad nim panuję

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Mam ten sam problem. Próbuję coś z tym zrobić, niestety czym bardziej się staram tym bardziej popadam w obżarstwo, gdyż tak rekompensuje sobie życiowe porażki. Dowiedziałam się ostatnio, że moja sylwetka typu jabłko to nic. Jednak konsekwencje mojego nałogowego jedzenia mogą prowadzić u mnie do miażdżycy. Mój cholesterol woła o pomstę do nieba-306 a wszystko przez chorobowe wręcz opętanie jedzeniem. Nie wiem co zrobić. Tabletki na depresję nie pomagają. Więc wszystko kręci się u mniej wokół jedzenia a ja tyję i tyję

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Jedzenie to niestety najszybszy sposób, żeby poprawić sobie humor. Niewielu ludzi znam, którzy nie lubią jeść W OGÓLE i dla których to po prostu taka sama czynność, jak robienie siku. Większość z nas po prostu LUBI jeść, a to, że są ludzie mający predyspozycje do jedzenia kompulsywnego... Źle, że nie zawsze szukają pomocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szukac pomocy - dokładnie!

      Usuń
    2. fakt, wiekszosć lubi jesć, ale my, jedzenioholicy, jak jemy, to jeszcze załatwiamy przy tej okazji tysiąc innych spraw natury psychicznej - jakby to było jesć dla samego jedzenia, jak ruszac się - dla samego ruchu?

      Usuń
  4. ale z tym szukaniem pomocy... by znaleść dobrą pomoc trzeba mieć szczęście. Znam pewnego alkoholika który nie miał szczęścia w szukaniu pomocy, ale szukał... jednak nie wiem czy źle trafiał czy jak ale ostatecznie skończył ze sobą. Szkoda, bo mądry czlowiek inteligentny...

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIE 'SZCZĘŚCIE'.
      Trzeba szukać AŻ się znajdzie.
      Choć trochę szczęścia też się przyda fakt. Nie wolno się poddawać w szukaniu pomocy. Szukać do skutku

      Usuń
  5. bo to jak z lekarzem - albo się trafi na porządnego, albo nie...do tej pory doskonale pamiętam, jak na mnie krzyczeli - jak pani mogła się tak zapuscić? musi pani schudnąć! i tyle potrafili...ale doskonale pamiętam też taką sytuację - poszłam do naczyniowca kilka lat temu, ja wtedy ważyłam pewnie ze 100 kg, on zaczął na mnie krzyczeć! I ja wtedy zrobiłam dokładnie to samo - pierwszy raz w życiu, powiedziałam mu, ile już schudłam i że ciągle walczę - on sam miał brzuszek - i wiecie co? Przeprosił mnie! potem siedziałam u niego z godzinę, opowiedział mi o swojej córce i wogóle...czasami warto się odezwać, a szukać należy zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  6. Od lat pracujemy z osobami jedzącymi kompulsywnie.
    Dobra wiadomość jest taka, że objadanie się jest uleczalne

    http://psychologgia-plus.pl/objadanie-.html

    OdpowiedzUsuń