Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 14 sierpnia 2012

jestes dla mnie wzorem do nasladowania

Dzisiaj jak zwykle byłam na siłowni, najpierw pół godziny bieżni, potem orbitek, potem trochę rozciągania, a na koniec godzina ABT, ale niestety, efektów na wadze jutro nie będzie żadnych, ponieważ dzisiaj zaliczyłam wpadkę - miałam smutny nastrój, w domu za cały dzień zjadłam tylko sniadanie składajace się z dwóch steropianów i ryby, potem jeszcze dużo arbuza i dwie miseczki lodów w proszku i jak weszłam do galerii, gdzie miesci się mój klub fitness, poczułam najnormalniej w swiecie głód i sobie kupiłam małą tortillę z kurczakiem i warzywami...Muszę cos zrobić z tym jedzeniem, bo jest zimno i te lody już mi tak nie podchodzą, ale jak mój mózg chce slodkiego...Ale też zjadłam tę tortillę, bo było mi źle i chciałam się też pocieszyć - dlatego wypisz wymaluj zaburzenie odżywiania występuje...

A po siłowni spędziłam miło czas na rozmowie z moją byłą współpracowniczką z uczelni prywatnej i porozmawiałysmy na temat jej nadwagi, mojej trochę też. Teraz ma 55 lat, troje dorosłych dzieci i chudego męża. Ona jest dla mnie wzorem anglistki, ja dla niej - wzorem do nasladowania w chudnięciu...Wzorem, który zalicza wpadki...Gdy wychodziła za mąż, wazyła 55 kg przy wzroscie 168 cm i od czasu, gdy przytyła po dzieciach, tak już zostało i teraz waży 92 kg. Ma inny typ otyłosci niz ja - ona ma chude nogi, brzuch i biust większych rozmiarów. Od około 2 lat chodzi na siłownię, ma też problemy z kręgosłupem i ta siłownia pomaga jej zwalczyć ten ból. Poza tym ciagle ma nadzieję, że schudnie - chodzi do dietetyczki, a ta powiedziała jej wprost - jak chce Pani schudnąć, proszę jesć malutko - jogurty naturalne, otręby, zero jedzenia po 18 (ja zjadłam mały jogurt 0% o 21.30 jak wróciłam z siłowni - znowu głód mnie chwycił...), bo Pani organizm juz się przyzwyczaił do niewielkiej ilosci jedzenia - jak sama opisała - jak nie je, waga stoi, jak je - waga momentalnie rosnie - skąd ja to znam? I poopisywała, co się dzieje w jej głowie - że traci zapał, że nie wie, po co się tak katuje tym chodzeniem na siłownię, że ma chwile załamanie nie tylko dietą, ale i życiem, że lubi słodkie...A wg mnie jest osobą bardzo spokojną, ciepłą, wyrozumiałą - znam ja ponad 10 lat. Sama okresliła, że ma duży poziom ematii dla ludzi - jak ja...I obiecała sobie, że przez wakacje nie będzie się dobijać i dołować, że codziennie będzie doceniać to, co ma, a nie to - czego nie ma, że nie bedzie dokonywać bilansów swojego życia, bo i tak to do niczego nie prowadzi...Wniosek - czy my wszyscy mamy to samo? Dodała jeszcze, że ja jestem żywym dowodem na to, że jak się bardzo chce, to się może schudnąć i że ona będzie mnie zawsze podziwiać...



Wczoraj odezwała się do mnie miła pani z kochaną trójką dzieci  - trzy sliczne dziewczynki, ona około 40 lat, dziewczynki jak blondyneczki aniołki - tak na oko 4, 6 i 8 lat. A dzisiaj sama się przedstawiła, ma tak samo na imię, ma taki sam typ otyłosci jak ja i taka energia od niej bije...I zaraz opowiedziała o dorosłej córce, która za 3 miesiące chodzenia na siłownię schudła 10 kg, pilnujac się z jedzeniem, ale mając wpadki w postaci Snickersa czy lodów i że ona też by chciała schudnąć...Potem dołączyła się do naszej rozmowy jeszcze jedna pani, około 50, elegancka, o ładnej figurze i zaczęła opowiadać o jodze i w ten sposób wszystkie "baby:)" się wygadały...
I tak minął kolejny, miły wieczór z wpadką...

6 komentarzy:

  1. Mnie zawsze zastanawia, jak można "przytyć po dzieciach" i co to w ogóle ma być za wytłumaczenie. Kobieta w ciąży nie potrzebuje jeść nic więcej ponad to, co je zazwyczaj, dopiero w trzecim trymestrze powinna zwiększyć ilość spożywanych kalorii o 300. I to na dobrą sprawę jest równowartość dużego jogurtu naturalnego, albo trzech średniej wielkości ziemniaczków. Ciekawa więc jestem niezmiernie, co i ile jedzą kobiety w ciąży, że tyją po 20 lub 30 kilogramów i później idiotycznie tłumaczą swoją otyłość dzieckiem - to już skrajna bezczelność... Znam mnóstwo dziewczyn, które po ciąży wyglądają jeszcze lepiej, niż przed ciążą, lub które nie przytyły więcej, niż jest to naturalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Limonko, masz prawo do swojego punktu widzenia, który jest wyrażany przez młodą, szczupłą dziwczynę, która pewnie niewiele jeszcze przeżyła...Jesli jedzenie nie jest Twoim nałogiem, dziękuj Bogu, że tak nie jest...I nie oceniaj - wypowiadasz się z perspektywy młodej dziewczyny, super laski, ale ja nie byłabym taka pochopna w wydawaniu opinii co do takich osób - ani ja, ani Ty nie byłysmy w ich skórze...Ale kazdy ma prawo do swojego zdania...

      Usuń
  2. Z tym głodem to rozumiem Cię doskonale. Sama jak jestem głodna to muszę już teraz coś jeść, bo inaczej chodzę wściekła. Jak kiedyś chodziłam na basen to brałam ze sobą jakieś jedzenie i jadłam po pływaniu, może też zabieraj coś ze sobą? A gyrosa nie uważam za wpadkę, w ogóle żadnego jedzenia nie uważam za wpadkę (łącznie z lodami i snickersem), jeżeli tylko to zjadłaś. U mnie wpadka jest wtedy kiedy zjem coś "niedozwolonego" a potem kolejne i kolejne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację! Teraz robi się zimno, postaram się wrócić do obiadów i czegos na ciepło, bo mi zimno...I dziekuję za pocieszenie, że może jeszcze nie jest ze mną tak źle...

      Usuń
  3. Nie ma to jak wygadać się w damskim gronie :) Wtedy nawet wpadka wydaje się mniej znacząca. Jeśli chodzi o słodkości, które mogłyby zastąpić lody to polecam takie małe deserki dla niemowląt typu Gerber. Te bananowe i jabłkowe są naprawdę słodkie a nie mają zbyt wiele kalorii ;)

    OdpowiedzUsuń