Łączna liczba wyświetleń

piątek, 24 sierpnia 2012

ile schudłaś?

Takie pytanie usłyszałam dzisiaj od mojej "ukochanej" pani od zumby...Przeszłam z nią dzisiaj na ty, najpierw odbyłyśmy zdawkową rozmowę przed zajęciami na temat, jak bardzo chce jej się spać, potem poszłam na dance z nią - dzisiaj uczyła salsy...

Nie było klimatyzacji, podłoga była wilgotna, tylko 5 osób (jak to zwykle w piątek wieczorem), ale i tak było super...Po salsie poszłyśmy do szatni i ona sama zaczęła - Ile schudłaś? (wcześniej zaproponowała mówienie na ty - lubię takie koleżanki:). Zapytałam - a widać? A ona - tak, bo w getrach widać, jakie masz nogi, reszta chuda i normalna, ale nogi...(Gdyby mnie to ta od ABT zapytała, chyba bym morderstwa dokonała...). I powiedziała mi, że powinnam może iść na jakąś operację plastyczną, bo ona nie sądzi, by TO się wchłonęło (oczywiście, że się nie wchłonie...) i by się to dało wyćwiczyć...Bo jej znajoma schudła 48 kg i lekarz zaproponował jej operację plastyczną. Potem ta jej znajoma wyszła za mąż, w szóstym miesiącu poroniła córeczkę - lekarz powiedział, że jej organizm był tak wycieńczony, że nie dał rady i się bronił przed nadmiernym obciążeniem...Po tym wydarzeniu, załamała się, zaczęła się objadać, przytyła 20 kg i znowu zaszła w ciążę i urodziła dwóch bliźniaków. A teraz waży ponad 140 kg i nie może się ruszać...

I pani od zumby dodała, że ona była grubym dzieckiem, wyzywali ją od "grubych" i spaślaków, ale w szkole średniej zaczęła tańczyć, odchudzać się i schudła...Teraz się bardzo dużo rusza, ale po powrocie z wakacji przytyła 4 kg od piwa, które uwielbia...I ten brzuch jej na razie nie zszedł....
Czy to, że sama wie, co to znaczy być grubą, powoduje, że tak zachęca i dopinguję wszystkich chodzących na jej zajęcia? Może...Ale pani od Pilatesu jest super szczupła i może nawet jeszcze milsza i jeszcze bardziej wspierająca?
Odwiedziłam też dzisiaj koleżankę, ale to już temat na kolejny wpis...

6 komentarzy:

  1. ludzie mnie osłabiają autentycznie :/
    A Ty masz mieć głowę w górze, okej? :) i nie słuchacć tych peudofilozoficznych wypocin

    OdpowiedzUsuń
  2. ale większość mojego bloga to takie pseudofilozoficzne rozważania...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tutaj właśnie kłania się efekt Jojo - czyli tak naprawdę powrót do starych nawyków żywieniowych, które wcześniej organizm "kochał" i powrót do otyłości tak jak u tej znajomej instruktorki od zumby. Dlatego zawsze istotne jest zdrowe żywienie czy podczas odchudzania czy już po osiągnięciu sukcesu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to doskonale wiem...Zanim udało mi się w końcu schudnąć w wieku 32 lat, wcześniej też się odchudzałam - tyle że po takim odchudzaniu wracałam do starego sposobu odżywiania i wszystkie kg wracały...Dopiero jak zaczęłam się ciągle pilnować = tzn. jeść dietetycznie, waga sobie szła w dół...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jesz dietetycznie. Ty jesz głodówkowo Kochana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Załamałaś mnie tymi mądrościami instruktorki, ta to potrafi pocieszyć...

    OdpowiedzUsuń