Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 16 sierpnia 2012

co z tą siłownią?

Korzystając z wakacji i tego, że mogę sobie jutro dłużej pospać, postanowiłam podyskutować na temat tego mojego chodzenia na siłownię pod kątem chudnięcia. Skłonił mnie do tego ostatnio znaleziony artykuł, a co najważniejsze z niego - przekleję i odniosę do siebie:

Zajrzyj do części męskiej, siłowej - zobaczysz najczęściej oblegany sprzęt treningowy - święta ławka do wyciskania leżąc (przecież to najważniejsze ćwiczenie ogólnorozwojowe, a wynik to wyznacznik męskości) oraz wszelakie maszyny, pełne linek, wspomagania (dźwigni i przekładni). A panowie w tej siłowej części co robią? Seria na klatkę, kilka minut przerwy, pogaduszki z kumplami, seria na bicepsa - łyk wody, oglądanie pań trenujących w części „cardio”. Po tak niezwykle wyczerpującym treningu każdy paker obowiązkowo bierze glutaminę (brak jakiegokolwiek efektu ergogenicznego wg badań naukowych!), kreatynę i ... w wielkiej ilości węglowodany (bo przecież ubytek 400-500 kcal w trakcie treningu - z dostępnych 2000 kcal w postaci zmagazynowanego w mięśniach glikogenu i grubo ponad drugie tyle dostarczane w ciągu dnia w postaci posiłków to za mało!). Również, bardzo mało który „paker” jest w stanie pochwalić się odtłuszczoną, mocną sylwetką i proporcjonalnym ciałem. Niestety, panie, jeśli już trenują siłowo to ... naśladują mężczyzn, robią 5-7 minutowe przerwy między seriami, ćwiczą tak - aby nie zmęczyć się.
Co łączy panie i panów z obu części sali? Trening według modły fitness, a złota zasada to: byle się nie zmęczyć. Im dłużej będziesz trenowała (trenował) przy nikłym zmęczeniu organizmu, z niską intensywnością - tak długo trening nie przyniesie efektów, żadnych. Nie liczy się czas pracy, tylko intensywność.

„Chcę spalić tkankę tłuszczową. Co robię źle?”

Jeśli chodzisz do klubu fitness, prawdopodobnie wszystko robisz źle. Poczynając od treningu siłowego opartego o maszyny (ściąganie drążka wyciągu, wiosłowanie na maszynie, prostowanie nóg siedząc na maszynie, uginanie nóg leżąc, ćwiczenia na modlitewniku), przez niskiej intensywności trening cardio (bieżnie elektroniczne, steppery, orbitreki, rowerki oraz inne maszynki do tracenia czasu i pieniędzy) kończąc na złej diecie i braku zmian w życiu codziennym (brak ruchu). Nie słuchaj instruktorów, wielu z nich posiada gotowe plany treningowe i nie ma ochoty angażować się w układanie indywidualnego planu. Dostaniesz gotowca, opartego o maszyny i (koniecznie) cardio niskiej intensywności, 3-5x w tygodniu po 45-90 minut!
Zgromadzony w ciele tłuszcz to paliwo. Im szybciej jedzie samochód, tym większe będzie zużycie benzyny czy oleju napędowego. Im cięższy wykonasz trening, tym większe powysiłkowe spalanie tłuszczu w ciele - uderzenie w hormony i metabolizm. Im dłużej będziesz jeździł / jeździła ekonomicznie, z niską intensywnością (powolne marsze na bieżni, trening siłowy z wielominutowymi przerwami, brak ćwiczeń podstawowych) tym mniej paliwa zużyjesz.
Tak bardzo lubisz tłuszcz, że nie chcesz się z nim rozstawać? OK. Wykonuj dalej sesje cardio po 45-70 minut, codziennie. Stosuj treningi siłowe pozbawione przysiadów, martwego ciągu, podrzutu, wiosłowania sztangą, podciągania na drążku. Spożywaj przed, w trakcie i po treningu carbo, vitargo, gainery - zalewaj ciało zbędnymi węglowodanami i ... obserwuj jak masz coraz więcej tłuszczu...

I skomentuję - zgadzam się z tym, co ten ktos napisał - u mnie jest tak, że jak tylko idę na bieżnię, rowerek, orbitek i robię cos siłowego, waga cudownie stoi...I nie ważne, że idę godzinę w tempie 6 km/h, że na rowerku jeżdżę pół godziny - waga ciągle stoi...Kiedy rusza? Gdy się ruszę na prawdę, czyli albo aerobik,albo zumba, albo dance...Dlaczego? bo wtedy leje mi się po plecach, jestem cała spocona, włosy poklejone, w gardle sucho, na drugi dzień wszystko boli...z tego wniosek, że siłownia spełnia bardziej rolę towarzyską? sama nie wiem...Ale muszę się pochwalić - od 1 lipca schudłam 7 kg:) nogi chudsze, widać po spodniach, ale wiecie, jak jem..Na szczęscie widzę, że lody w proszku już mi pomału brzydną, poza tym w mojej częsci Polski jest zimno...i teraz, jak się pochwalę, pewnie bedzie "cudowny" zastój...
A tu link dl całego artykułu:
http://fitness.sport.pl/fitness/1,111350,12283136,_Chce_spalic_tkanke_tluszczowa__Co_robie_zle__.html
I jeszcze chciałam dodać, że to nie jest tak, że kocham ćwiczyć i siłownię nad życie...Ja wiem, że to na mnie dobrze wpływa, że nogi są mniej osmalczone, chociaż i tak flaczki klepią na ćwiczeniach, ale jest zdecydowanie lepiej...i tylko 3 kg do najmniejszej wagi w moim życiu...Doczekam?
I dziękuję trenerowi (jego blog po lewej stronie), że trochę mi podpowiedział co i jak robić...Na siłowni tylko super laski są oblegane przez panów trenerów, ale to nic...I tak szok, że ja - wróg ruchu przez 30 lat, doczekał się wpisu od kogo profesjonalnie zajmującego się sportem...Kolejne ciekawe doswiadczenie w życiu?

4 komentarze:

  1. Dzięki za ten wpis! Teraz już będę wiedziała co robić, a czego nie robić :) Schudłaś 7 kg? No to jednak waga nie stoi! Oszustka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz cos ruszyła, ale za jaką cenę...muszę co zacząć jesć, bo dzisiaj mi się tak w głowie ciemno przed oczami kilka razy zrobiło, że aż się przestraszyłam...

      Usuń
  2. Ja Tobie dziękuje za miłe słowa. Z chęcią Ci pomogę i będę odwiedzał Twój blog :)

    OdpowiedzUsuń