Łączna liczba wyświetleń

sobota, 18 sierpnia 2012

brak koordynacji ruchowej na stepie

W piątek cos mi bieżnia nie za bardzo podchodziła i pod wpływem impulsu poszłam na step i jak zwykle wyszłam z mieszanymi uczuciami. Było aż trzy osoby plus pani prowadząca - to typowa liczba dla piątku (ale potem na dance było z 15 osób), chociaż w zeszłym tygodniu było cztery. Nie zgadnie nigdy, jak to będzie wyglądało. Pani prowadząca step bardzo umięsniona, ładnie opalona, ja się tego stepu bałam, bo ze dwa lub trzy razy w życiu już na nim byłam i nigdy nie robiłam w tempie, bo się gdzies pogubiłam. Tu też inaczej nie było - ale i tak wstydziłam się za swoje niezdarne ruchy, chociaż pani prowadziła w miarę pomału i dokładnie i dużo też uczyła - jak kiedys na dance...I tu powstaje pytanie - będąc otyłym dzieckiem, zawsze byłam z ruchem na bakier, gdzies kiedys wyczytałam, że to prowadzi też do brzydkiego charakteru pisma, a ja taki mam...

Po zajęciach porozmawiałam chwilę z panią - powiedziałam jej, że miałam kiedys uszkodzoną łękotkę, że boję się stepu, żeby mi się nic nie stało - ona wykazała zrozumienie, zwróciła też uwagę na lewą nogę - niby kostka była spuchnięta - według mnie nie była, ale wiadomo, jak te moje nogi wygladają...Było mi wstyd za ten mój wygląd wtedy - nie przez nią, ale przez to, że ja zawsze chciałabym być we wszystkim najlepsza, lub chociaż dobra, ale w stepie - to nierealne...I pomimo tego, że po plecach się lało i w sumie nie było źle, na wadze nic nie ubyło, bo się za dużo ojadłam w ten dzień - było 10 dkg więcej. Ale mroczek przed oczami nie widziałam.

Mam jeszcze jedno przemyslenie - może głupie, ale to mój blog...Czasami szukam blogów, które mogłabym podłączać pod swojego, bo w grupie raźniej i ciężko znaleźć mi blogi osób na prawdę otyłych, które się odchudzają. Panie - raczej panny - ważą po 70, 65 kg i piszą, jak strasznie to muszą walczyć ze swoją nadwagą...Co one wiedzą? I jeszcze nie są uzależnione od jedzenia...Mogę być niesprawiedliwa, ale jak porównać schudnięcie 10 kg do schudnięcia ponad 60 kg? Nijak, dlatego takich blogów u siebie nigdy polecać nie będę...

Śmieszą też rady "takich" panienek, żeby biegać, isć na basen, jeździć na rolkach czy chociażby isć na fitness...Czy one sobie zdają sprawę, jak to jest biegać ważąc 85 kg? Czy nadążyć tempem na fitnesie? Jak już pisałam, odnoszę wrażenie, jakbym miała nogi obwiązane słoniną, bo jak ćwiczę, to się wszystko trzęsie, ale uwierzcie mi, jest po prostu ciężko...Przecież inaczej ćwiczy osoba ważąca 60 kg, a inaczej 90 czy nawet 100...Wiadomo, ruszać się trzeba, ale łatwo nie będzie. Nie wspomnę już o basenie, na który mnie czasami bardzo ciągnie, ale jak się rozebrać?

2 komentarze:

  1. ja mam takie samo zdanie jak Ty. Ważę ponad 90 kg i wstydzę się biegać lub iść na fitness

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też tak mam. Mogłabyś napisać dokłądneij o co chodzi z tą koordynacją ruchową, z czego to wynika. Bo mam włąśnie takie problemy- ze stepem i w ogóle. jako dziecko nie miałam praktycznie żadnego ruchu, zero aktywnosci fizycznej. to może wynikać z aniedbania tego, czy wrodzone? jakbyś chciała, to napisz na maila rudzielec969@wp.pl

    OdpowiedzUsuń