Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 15 lipca 2012

stara przyjaźń nie rdzewieje?

W czwartek odwiedziłam moją koleżankę, która kiedyś, pewnie ponad 10 lat temu uczyłam angielskiego. B. mieszka teraz w Krakowie, ale jej tato mieszka ciągle kilka wsi ode mnie, więc pojechałam...Nie muszę nadmieniać już czym, bo to oczywiste....

B. jest dwa lata starsza ode mnie, ma męża, który uczy na AGH i B. też tam pracuje. Mają dwoje dzieci, Patrycję i Bartka. B. zmarła mama, gdy ta miała około 10 lat, potem wychowywał je (B. ma siostrę) ojciec oraz jego siostra. Spędziłam u niej właściwie cały dzień. dużo się ogadałyśmy, bo znamy się długo i trochę też o sobie wiemy. B. opowiadała mi o rodzinie swojego męża i wszelkich zawiłościach tam, o problemach z dziećmi (moje tzw. koleżanki już tego nie robią, bo nie żyję w ich świecie) - takie dylematy matki, która ma ciągle wątpliwości, czy dobrze je wychowuje, o jej ojcu, który ma 82 lata, mieszka sam, o tym, że pewnych rzeczy mu nigdy nie wybaczy i że pozwoli mu żyć i umrzeć w taki sposób, jaki chce - to mądrość jej Męża...

Gdy B. wyszła do ogródka, zostałam sama na chwilkę z jej dziećmi i zaczął się krzyżowy ogień pytań - a masz męża? a czemu nie masz dzieci? a chciałabyś mieć? Jak stwierdziła Patrycja (3 klasa podstawówki), przecież żyje się dla rodziny więc muszę się bardziej postarać:) A Bartek - nie martw się, jeszcze będziesz mieć dzieci...I powiedział to takim tonem, że...Chciał mnie pocieszyć, bo Bartek to taka przylepa...Potem przyszła Ich mama i temat się urwał. Gdy dzieci wyszły, powiedziałam jej o naszej rozmowie, B. przeprosiła za zachowanie córki, ja się nie czułam jakoś urażona, bo ile ja już takich rozmów z dziećmi odbyłam...Ale te dzieci zawsze wyrażały troskę o mnie, nic innego, w porównaniu do pogardy okazywanej przez dorosłych...

B. na koniec powiedziała, że czemu ktoś taki jak ja ma być sam? Ona tego nigdy nie zrozumie...Ja też...
A wczoraj B. odwiozła tatę do szpitala...

4 komentarze:

  1. Czy koleżanki są w stanie zapełnić samotność?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, oczywiście, że nie...Tym bardziej, że te koleżanki mają zwykle już swoje życie...

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie, a psycholodzy mówią, że jeśli człowiek czuje się dobrze sam ze sobą, to dopiero miże otworzyć się na właściwego partnera.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, a psycholodzy mówią, że jeśli człowiek czuje się dobrze sam ze sobą, to dopiero miże otworzyć się na właściwego partnera.

    OdpowiedzUsuń