Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 29 lipca 2012

od jutra, od jutra, od jutra...

Od jutra zacznę się odchudzać - w moim przypadku nie jeść...Nie zacznę, bo nie mam motywacji, bo moja waga stoi od 3 lat, bo jak jem, to momentalnie tyję - 1 kg dziennie to norma, jak nie jem i się pilnuję (mówię tu o niejedzeniu lodów i słodkości, bo innych rzeczy już i tak nie potrafię jeść) - waga stoi na swoim stałym miejscu. W zeszłym tygodniu spróbowałam sobie Dukana i....przytyłam 60 dkg w jeden dzień...Można sobie w łeb strzelić....

Tak mi się wali jakoś wszystko ostatnio - praca, dom, OLT upadło (Amsterdam nam przepadł - czy jak ja coś organizuję, to z góry jest to skazane na porażkę?), dieta...Chociaż wiem, że po burzy zawsze przychodzi słońce i że takie załamki to są u mnie na porządku dziennym, a przecież coś bardzo fajnego wydarzy się za kilka miesięcy, jakieś moje kolejne marzenie się spełni, czyli mam na co czekać...Jak kiedyś na ubranie jeans'ów - 30 lat o tym marzyłam, a teraz jest prawie pewne, że podobne marzenie się spełni...
Wczoraj rozmawiałam z moim znajomym i zastanawialiśmy się, dlaczego jego małżeństwo już niedługo się rozpadnie definitywnie...a może nie? Oboje po studiach, dobrze zarabiający - on jest na kierowniczym stanowisku, wysportowany, przystojny, normalny...Piękna żona, która przez dwa lata go zdradzała i 3 miesiące temu mu o tym powiedziała, bo już nie mogła go okłamywać...Chciała ze sobą skończyć, ale nie dała rady...I tak sobie żyją ze sobą, mają 16-to letnią córkę, uczennicę liceum - na pozór - szczęśliwa rodzina...I wszystko się zawaliło...

U mnie wali się codziennie - przede wszystkim mam za dużo czasu na rozmyślanie i umartwianie się nad sobą - i jak widzę udane życie innych ludzi (może to tylko pozory), to jeszcze bardziej się dołuję...I tak w kółko jedno i to samo...Jak pewnie u wielu...

15 komentarzy:

  1. Cześć!! Przede wszystkim nie możesz się głodzić, bo to spowoduje tylko kolejne wzrosty wagi, wierz mi, wiem co mówię, sama przez to przechodziłam. Jeśli nie masz alternatywy, spróbuj moją dietę, chociaż powiem Ci, że wzrost wagi po Dukanie jest...dziwne, bo ja na nim sporo schudłam, tylko potem rzuciłam się na węglowodany i oczywiście wszystko wróciło z nawiązką :(.

    Co do Amsterdamu! Kurcze, super cel, byłam tam z rok temu i niestety nie zobaczyłam wszystkiego co chciałam. Postanowiłam, że kiedyś tam wrócę. A samochodem, albo autokarem nie da rady? Ja jechałam autem, co prawda podróż męcząca, ale za to nie wyszło tak najdrożej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę, tylko u mnie problem jest w dwóch kwestiach - po pierwsze - jak sama moja nazwa wskazuje - jestem uzależniona od jedzenia (ale przypuszczam, że większość otyłych ludzi tak ma, po drugie - mój organizm przeszedł wszystkie możliwe diety = zaczęłam od kapuścianej, na której schudłam 30 kg (byłam na niej pół roku), potem były wszystkie możliwe - kopenhaska, 1000 kalorii, jajeczna, sama już nie pamiętam, jaka jeszcze, bo etap intensywnego odchudzania zakończyłam 3 lata temu, teraz się trzymam, ale powinnam schudnąć jeszcze 20 kg, może wtedy byłabym szczęśliwa ze swojej wagi? Ale cokolwiek piszesz na swoim blogu, zgadzam się z każdym Twoim zdaniem - doświadczenia każdego grubasa... A, i mam chyba spowolnioną przemianę materii przez te diety, bo jak jem, to tyję, a jak się pilnuję - to stoję w miejscu - takie życie moje...

      Usuń
  2. a do Amsterdamu to była wycieczka dla 22 osób, więc samochód nie wchodzi w grę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, te diety kapuściane, jajeczne i inne kopenhaskie robią spustoszenie w organizmie, zwłaszcza, że trzymałaś je stosunkowo długo. Chyba rzeczywiście Twoja przemiana materii spadła. Kopenhaska niby ma ją przyspieszać, ale ja po niej miałam spore problemy z...wc ;).

    A z Amsterdamem to straszna szkoda, że nie wyszło :( ja bardzo chciałam w te wakacje gdzieś wyjechać, bo od 2 lat nie miałam dłuższego urlopu (swoją drogą rok pisałam magisterkę na bezrobociu),ale nie mam z kim :(

    Ps. Przeczytałam kilka Twoich postów i też mam wrażenie, że dużo nas łączy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napiszesz do mnie na mail: english23@wp.pl, bo nie wszystko się tutaj nadaje, a mam kilka pytań...

      Usuń
  4. Ja nie pilnowałam się tydzień i przytyłam 2 kg, a na dukanie jedząc takie rzeczy chybabym z dychę przytyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. więc mnie rozumiesz - czy nasze życie już do końca życia będzie tak wyglądać? nie zwariujemy od tego?

      Usuń
  5. No właśnie często się zastanawiam nad tym. Czy kiedykolwiek będę po prostu szczupła? Nie chuda, nie postawna, ale szczupła. I czy już do końca życia nie będę mogła wziąć do ust kostki czekolady, bo to spowoduje lawinę zjedzenia całej tabliczki + bułki, ciastek itd...itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak MOJE doświadczenie pokazuje, wpadek nie unikniesz, bo się nie da....Ale ja też nie potrafię zjeść jednej kostki - dlatego albo nie jem nic słodkiego - przez większość czasu - lub wpadam w ciąg - jak alkoholik - ale wtedy jest czekolada, lody, ciasto - o dziwo - nie mam ciągów jedzeniowych, nigdy ich nie miałam, ale ciąg słodkiego - o tak...i jest to ciąg jednodniowy, bo rano przecież i tak waga czeka...ale źle to się kończy...

      Usuń
  6. Rozumiem Cię doskonale, dlatego zaglądam do Cię, nikt tak nas nie zrozumie, oprócz nam podobnych. Ja funkcjonuję od wielu, wielu lat na zasadzie, kilka dni nażerania się, aż do obstrukcji, potem kilka dni głodówki i środki przeczyszczające, oczywiście po każdym napadzie samobiczo- i samolinczowanie, mocne postanowienie poprawy i apjać od nowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dodam jeszcze, że nigdy nie byłam bardzo gruba, najwięcej ważyłam 83 kg, a najminiej 65 kg, ostatnie lata oscyluję przy wadze od 72 do 76...

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdybym ja ważyła te 70...Boże, wreszcie osiągnęłabym cel swój życiowy...skórę to wtedy chyba spinaczami bym spinała, szczególnie na rękach...ale co tam...i tak wiemy, że to nasza obsesja - czy byłybyśmy szczęśliwe, będąc chude? nie wiem - ale ładniejsze - na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  9. :) Trzeba walczyć bohatersko do końca...

    OdpowiedzUsuń
  10. słyszałam o jakiś dietach jakoś układanych pod hormony czy coś... nie pamiętam tylko słyszałam...
    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  11. czytam Cię, czytam:) Ale dzisiaj odbyłam rozmowę z panem masażystą na temat moich nóg i się podłamałam...Napiszę o tym, jak mi przejdzie trochę...

    OdpowiedzUsuń