Łączna liczba wyświetleń

sobota, 2 czerwca 2012

łza goni łzę...

Dawno nie pisałam, a jednak mam kilku stałych czytelników, bo widać to po cyfrach...
O czym mogłabym napisać? O kłótni z moją mamą w zeszłym tygodniu, która nic złego mi nie powiedziała, a ja odebrałam to jak dopieczenie mi do żywego - jak popatrzę na to z perspektywy czasu, to znowu wzrasta we mnie ogromne poczucie winy i autoagresja, że zawiodłam na jakimś tam polu. O śmierci członka mojej rodziny i o pogrzebie, który musiałam cały sama załatwić i o tym, że na świecie są jeszcze ludzie, którzy pomogą w trudnych chwilach...

Napiszę też o tym, że dalej zadaję sobie pytanie, po co ta moja egzystencja. To znaczy, trochę wiem, zawsze jest coś do zrobienia, są coraz starsi rodzice, a na dzisiejszym pogrzebie zobaczyłam to wyraźnie - tato, który ledwo szedł pod górkę, mama, która podtrzymywała się ramienia brata, bo też było jej ciężko...W tym tygodniu porozmawiałam sobie z moją mądrą koleżanką, która kazała mi sobie wyobrazić, jak będzie wyglądało moje życie bez mamy, gdy jej już nie będzie i czy warto trzymać tą "zadrę" w sobie - wniosek przyszedł do głowy w 3 sekundy - nie warto, bo ona jest tylko człowiekiem, a ona ma 100 razy lepszy charakter niż ja i ja to doskonale wiem.I jak jej nie będzie, to nie wiem...

Dzisiaj rano siedzieliśmy sobie we troje w kuchni, tato stwierdził, że jestem okropna, bo pani wczoraj wydrukowała nekrolog, który kazałam jej poprawić, bo miał błędy interpunkcyjne i że aż jej ciśnienie podskoczyło - ja tego nie zauważyłam. Mama mu przytaknęła, że od czasu zrzucenia ze swoich barek przeciętnie ważącej osoby, bardzo się zmieniłam, bo teraz "mam taką dużą buzię" - i zgadzam się - 30 lat żyłam w uniżeniu przed wszystkimi ludźmi, nigdy nie powiedziałam niczego niemiłego, bo nie chciałam usłyszeć - ale jesteś gruba. Teraz nie czuję się gorsza od innych i moja pewność siebie wzrosła ogromnie. I poczucie własnej wartości też. A gdyby jeszcze wyciąć te nietoperze na rękach, sflaczały brzuch i pół tony smalcu na nogach, byłabym już normalna. Ale co to znaczy być normalnym według mnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz