Łączna liczba wyświetleń

piątek, 29 czerwca 2012

koniec....

Dzisiaj koniec roku....Dużo stresów, nerwów, ale też uśmiechów, ciekawych rozmów, wyrazów sympatii. Ale nie o tym chciałam dzisiaj. Znowu zakończył się jakiś etap, do jego kompletnego końca jeszcze trochę zostało, czas pokaże, co z nim zrobię...
Dzisiaj bardzo kogoś zraniłam...Nienawidzę siebie za to! Zrobiłam to, czego ja doświadczyłam SAMA tyle razy....Tyle nadziei, siły życia, chęci - jedna rozmowa i czar prysnął...Może za szybko? Czemu ja taka jestem? Co zrobić, by zmienić siebie? Bo staczam się po równi pochyłej, która może mieć tylko jeden koniec...A bardzo tego nie chcę...
Przepraszam...Przepraszam, że nie potrafię uwierzyć w siebie, że zawsze w środku będzie we mnie siedział duch tej grubej, ledwo się ruszającej dziewczyny/kobiety, która była odtrącana zawsze i wszędzie...Która nie wierzy, by ktoś mógł w niej zobaczyć coś innego niż tylko smalec i obwisłe ciało...Która otacza się nie tymi osobami, które by chciała, bo te, których ona chce, nie chcą jej...
Przepraszam...Ulżyło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz