Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 21 czerwca 2012

historia, jakich wiele?

Mam kolegę. Powiedzmy, że ma na imię ....Marcin. Gdy Marcin miał 5 lat, umarła jego mama na raka, został sam z siostrą i ojcem. Marcin był zawsze słabym uczniem, skończył zawodówkę, o technikum nawet nie pomyślał, przecież musiał pomagać ojcu utrzymywać rodzinę. Poszedł do wojska, tam na poligonie dostał odłamkiem i nabawił się zeza. Ma dobre serce, dba o innych, ale jednak nie może natrafić na kobietę swojego życia. Był w dwóch związkach - w pierwszym przez dwa lata, jednak po tym okresie czasu dziewczyna go zostawiła bez słowa wyjaśnienia. Potem poznał kobietę z dzieckiem, opiekował się nią, jej synka pokochał jak swojego, po czym ona najzwyczajniej w świecie zaczęła go zdradzać i odeszła do innego. Marcin cierpi. Największym jego marzeniem jest posiadanie rodziny - żony, dzieci. Nie chce być sam. Marcin pracuje w wytwórni płyt pilśniowych na trzy zmiany za niewielką pensję. Jest odpowiedzialny, nie pije, nie pali, cały swój wolny czas spędza na pięknej działce, o którą dba jak o swój dom. Jest śliczna. Zadbana, wypielęgnowana. Wydaje się być idealnym kandydatem na męża. Ale jest sam. Dlaczego? Bo - jak twierdzi - jest brzydki...Według mnie nie jest, ale on jest o tym święcie przekonany, że tak jest. Marcin ma 31 lat i rany w duszy być może gorsze od moich...


Jest taka reklama w telewizji - kobieta śpiewa kołysankę swojemu dziecku, w której mówi mu, jakie jest do niczego... Jak się ciągle coś takiego słyszy, w końcu zaczyna się w to wierzyć. Ale kto jest na tyle chamski, by powiedzieć drugiemu człowiekowi, że jest brzydki? Niech spłonie w piekle....

Pocieszam Marcina jak mogę i widzę, że on tego bardzo potrzebuje - tak jak ja potrzebuję utwierdzania mnie w tym, że nie jestem gruba. Chociaż jestem.
Idą wakacje...Co się stanie?


2 komentarze:

  1. A ten jego zez pourazowy nie jest operacyjny? Pytam, bo pewnie mu ciężko z tym żyć. Nie da się tego uniknąć, że w pierwszej fazie ludzie patrzą na urodę, kto tego nie robi, niech pierwszy rzuci kamieniem. Potem uroda nie pomoże, kiedy człowiek jest głupi czy chamski czy agresywny. Ale, kiedy się wycofa i zapadnie w siebie, nic z tym nie robi, też nie pomaga sobie. Więc trzeba zacząć od siebie, od podniesienia własnej wartości, może konsultacji z lekarzem właśnie. A reszta przyjdzie sama, niepostrzeżenie. Fajnie, że pomagacie sobie nawzajem. Może z tego urodzi się uczucie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby nie uczcie współczucia...A wszyscy mamy tak, że oceniamy po wyglądzie...Dlatego jest u mnie jak jest

    OdpowiedzUsuń