Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 22 kwietnia 2012

w miłym towarzystwie...

Wczoraj spędziłam miły wieczór w towarzystwie moich znajomych z pracy, a może więcej niż znajomych, skoro z każdym z nich znam się już ponad 14 lat, a z niektórymi nawet dłużej...Była to grupa osób, które na mnie dobrze wpływają, bo...czuję się przez nich lubiana i ja ich lubię...i to chyba główny powód.
Najpierw poszliśmy na rewelacyjny występ kabaretu "Tey" - chyba nigdy w życiu tak się nie uśmiałam...W pewnym momencie nawet wydawało mi się, że z tego śmiechu coś mi się stanie. Rewelacyjny skecz z pacjentem w szpitalu, który przychodzi do izby przyjęć z własnym soczkiem i bananem spowodował u mnie nie tylko ból brzucha, ale i wszystkich mięśni twarzy...

Na koniec przedstawienia Zenon Laskowik przyznał się do alkoholizmu, z którym miał kiedyś problem. Gdy wyszliśmy z filharmonii, moi znajomi zaczęli się zastanawiać, skąd u takiej osoby pojawił się taki problem...Tezami były - obracał się w środowisku, które go to tego w pewien sposób zachęcało (imprezy po występach), problemy osobiste, które zapijał (czy jest ktoś, kto ich nie ma?), łatwy dostęp do alkoholu (chyba każdy ma). Tu nawiążę do mojej ostatniej rozmowy z koleżanką, która - wg mnie - nie ma "mózgu" skłonnego do uzależnień - jak ja jej zazdroszczę.... Uważa ona, że człowiek może panować nad nałogiem, jeśli istnieje dla niego cel nadrzędny - i tu się oczywiście z nią zgodzę - tylko co to za jakość życia, gdy co dnia musisz z nim walczyć? A ja walczę z nim już prawie 6 lat...
Cytat z internetu -
Jak się zmienia aktywność uzależnionego mózgu? Można to zobaczyć dzięki technikom obrazowania: na przykład pozytonowej tomografii komputerowej (PET) oraz funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). Badania z wykorzystaniem tych technik potwierdzają, że podanie narkotyków (czytaj: jedzenia) rzeczywiście nasila uwalnianie dopaminy. Wydziela się ona w jądrze półleżącym oraz brzusznym prążkowiu, a towarzyszy temu uczucie przyjemności. Dzięki technikom obrazowania można przekonać się, że naturalne przyjemności też powodują wydzielanie dopaminy, ale działają znacznie słabiej i wolniej niż narkotyk. 
do poczytaniauzależnienie (niektóre rzeczy mnie tu przeraziły...) 
Wieczór skończył się najpierw w jednej knajpce (wszyscy - piwko, a co jedzenioholiczka? czy ktoś ma wątpliwości...?), potem w drugiej na kebabie (na szczęście to tylko mięso kurczaka i kapusta). Przy stole wywiązała się rozmowa - je nie jem, bo już po 18, a wtedy nigdy już nie jem - jak ja to spalę? inna pani - ja jestem na diecie, pilnuję się ale nie jestem niewolnikiem (obie szczupłe) i ja - nic nie powiedziałam, ale wiadomo, co myślałam...
Wróciłam przed północą, w dobrym nastroju i bez wyrzutów sumienia - w końcu to tylko kurczak:) 
 

3 komentarze:

  1. :)))
    Cóż byłoby warte życie bez grzechu?

    OdpowiedzUsuń
  2. biorąc pod uwagę, że każdy go popełnia na każdym kroku - nic...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach te wyrzuty sumienia, jak one wszystko paskudnie nakręcają...

    OdpowiedzUsuń