Łączna liczba wyświetleń

sobota, 7 kwietnia 2012

mój pierwszy raz


Dzisiaj był mój pierwszy, samodzielny wyjazd autem.. Wprawdzie tylko na cmentarz, ale i tak miałam stracha. Ale jakoś poszło, obyło się beż żadnych wpadek, nikt nie trąbił, chociaż ścisk żołądka był...Mama pojechała ze mną, ale ona nie ma prawa jazdy, więc się tak jakby nie liczy...
Na cmentarzu mnóstwo ludzi - piękne bukiety na grobach, piękne grobowce - tylko ludzie co rok starsi i coraz więcej tych grobów - ja zwróciłam uwagę na pewne małżeństwo z prześlicznym bukietem z białych róż, które modliło się nad swoim zmarłym dzieckiem. Ich druga córeczka ma chyba zespół Downa - i tak pewnie się cieszą, że żyje i że ją mają.
                                                         Ciasto orzechowo - jabłkowe
Upiekłam dwa placki i babkę, jutro ma do nas przyjechać rodzina i została mi jeszcze sałatka do zrobienia. Przez trzy dni w domu przytyłam już 1 kg, a co będzie dalej? Przecież to dopiero początek - a wszystko takie pyszne, szczególnie te nieszczęsne słodkości...Dla  mnie jedzenie inne nie musi istnieć, byle coś słodkiego było i to największa zguba mojego życia.
                                                                 Ciasto "Kubuś"
Takie mnie tez dzisiaj refleksje naszły - jak ludzie szybko się starzeją...Teraz mam jakiś taki etap w życiu, że widzę kogoś i patrzę na te wszystkie zmarszczki, na przytycie, które bardzo dodaje lat, na wolniejszy chód, niedosłyszenie, wolniejsze myślenie i patrzę też na swoich rodziców - oboje po sześćdziesiątce, niby jeszcze nie są starzy, ale ich poglądy, myślenie i wieczne narzekanie czasami doprowadza mnie do ....Czy ja też kiedyś taka będę?
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie czytają, że mnie czytają i życzę wszystkim udanych świąt - a po świętach wracamy do pilnowanie się...Ale nie przez te dwa dni!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz