Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

jak ja się czuję, nie - co ktoś ma zrobić....

Wczoraj zaprosiłam do siebie moją byłą uczennicę. A. jest obecnie na trzecim roku psychologii, wybrała ją, bo chyba chciała sobie pomóc...
Gdy miała 3 lub 4 latka, matka odeszła od ojca - podobno chciała, by ojciec poszedł z nią, ale ten nie zdecydował się na opuszczenie swojej mamy i z nią został. A. została wychowana więc przez babcię i tatę. Obecnie babcia ma 80 lat, ale nawet ja mogłabym "udusić" ją gołymi rekami za to, co zrobiła - świadomie lub nie - swojej wnuczce...Ciągle nią rządzi, mówi jej, co ma robić, a czego nie, doradza jej spanie w papilotach lub kręcenie włosów co rano, bo jak była dzieckiem, to miała takie śliczne...Na święta nie pozwoliła upiec jej placków, bo skoro ona nie je, to po co...

Do A. robił podchody pewien chłopak, student IV roku teologii, który chyba troszkę się w niej zadurzył, skoro wysyłał jej po kilkanaście sms-ów dziennie i ciągle zapraszał ją na kawę. A. nie weszła w związek, ponieważ brakło tej "iskry" - wreszcie ktoś rozumie, co to jest...Inny powód to taki, że był szczupły i A. się przy nim źle czuła - sama ma około 10 kg nadwagi - ale ja tego nie widzę, tylko ładny biust i ładnie zaokrąglone biodra. A. lubi, żeby facet był wyższy i nie był "przecinkiem" -skąd ja to znam? A. stwierdziła też, że popełniła z nim jeden błąd - mówiła mu, co on ma zrobić, zamiast tego, jak ona się czuje w jego towarzystwie i z nim...To już zachowanie psychologiczne - postaram się wprowadzać je w życie - podobno wtedy nie ranimy swoimi słowami drugiej osoby, a mówiąc co czujemy, dajemy do zrozumienia, czego chcemy...
A. posiedziała ze trzy godziny i gdy pojechała, zastanawiałam się nad relacją między nami - wydaje mi się, że przez te wszystkie lata traktowała mnie trochę jak mamę, której nigdy nie miała, a ja? Może trochę jak córkę?
Jak mnie Ela kiedyś? Ludzie sami zapychają sobie luki, które nie są zapchane w naturalny sposób...normalne to czy nie?
Dzisiaj udaję się do mojej kuzynki, która jest w czwartym miesiącu ciąży, ślicznie wygląda, i ma fajnego, normalnego męża - wcale nie przystojnego, ale takiego, z którym można o wszystkim porozmawiać i na którym można polegać...Wczoraj ona i jej siostra i rodzice byli u mnie, dzisiaj ja jadę z "rewizytą" - moim białym "rumakiem":) Już mam ścisk żołądka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz