Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 5 lutego 2012

ważenie miłości

Byłam dzisiaj na mszy w kaplicy, jak większość kuracjuszy tutaj i ksiądz - oczywiście też jest jednym z nas - powiedział dość ciekawe kazanie. Na końcu naszego życia Bóg zważy nas...z miłości, którą całe życie powinniśmy byli okazywać innym. Spodobało mi się to w kontekście dwóch ostatnio odbytych przeze mnie rozmów.

Odbyły się one z moimi koleżankami - jedna ma 57 lat, druga 67. Są mądrymi kobietami, które dużo w życiu przeszły i dużo osiągnęły, bo nigdy się nie poddawały. Ale co je obie łączy? By zostały zapamiętane przez ludzi jako dobre...Chcą pomagać ludziom, być z nimi i szukają, co mogą w sobie zmienić, by być lepszymi. Czytają książki o rozwoju duchowym, chciałyby doświadczyć "łaski wiary" - na razie jej nie mają, poznają inne religie i ich zasady i dysponują dość dużą wiedzą na ten temat - wczoraj dużo dowiedziałam się o zasadach buddyzmu...

Obie są pogodzone ze swoim wiekiem, starzeniem się, są miłe, ciepłe, dobrze się z nimi czuję, często wpadają do mojego pokoju lub chodzimy razem podziwiać cudowną zimę. Czuję się z nimi jak....? Nie wiem sama - z troskliwymi mamami? przyjaciółkami? koleżankami? PO PROSTU DOBRZE:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz