Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 5 lutego 2012

po co to wszystko...

Mam dzisiaj na koniec dnia załamkę i chociaż to już drugi post dzisiaj, może mi ulży...W końcu to MÓJ TERAPEUTYCZNY BLOG...

Cały wieczór przegadałam z koleżanką i im bardziej ją poznaję, tym bardziej ją lubię. Tematem naszej dyskusji było pytanie czy warto się wysilać - ona - czy warto jeszcze podejmować pewne wyzwania w życiu, skoro robi się coraz starsza (co ja będę robić na emeryturze? - przecież muszę się w końcu nauczyć NIC nie robić - jej słowa!) a ja - czy warto dalej walczyć z tą moją nadwagą. Bo?
1) czy to coś zmieni? nie - ja doskonale wiem, że Ci, którzy mnie lubią teraz, lubili mnie i przedtem, gdy byłam gruba;
2)ubrań ładniejszych nie potrzebuję, bo góra wchodzi w rozmiar 40, a dół 44, więc problemu z ich kupieniem nie mam;
3)będę się lepiej czuła psychicznie? nie - bo tylko ja wiem, co to znaczy od pięciu i pół roku być na diecie i codziennie, bez wyjątku, myśleć czy mogę coś zjeść czy nie;
4)będę ładniejsza? może szczuplejsza, ale nie ładniejsza, bo robię się coraz starsza i mam coraz więcej zmarszczek i skoro już teraz tak bardzo wisi mi skóra na rękach, brzuchu i nogach, a biust prawie wklęśnięty, to gdybym schudła jeszcze 10 kg, to operacja plastyczna byłaby nieodzowną rzeczą, a pod nóż iść nie chcę;
5)będę szczęśliwsza? nie - bo szczęście absolutnie nie zależy od wagi człowieka, oznaczałoby to, że każdy szczupły MUSI być szczęśliwy, a tak nie jest;
Wnioski nasuwają się same - nie warto.

Skąd te wynurzenia? Moja koleżanka opisała mnie jako osobę na pograniczu bycia normalną i grubą - bo dla chudych jestem gruba, a dla grubych - normalna, ja już to dawno wiem, ale co innego dojść do pewnych wniosków sama, a co innego - gdy ktoś Ci to powie w twarz. Warto dalej się odchudzać? Nie - bo dla chudych NIGDY nie będę chuda, nigdy!!!Bo 60 kg czy mniej ważyć nigdy nie będę, to niemożliwe.Bo w końcu jestem jedzenioholiczką prawdziwą...
Jutro będzie lepiej...Jak znajdę szczęście....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz