Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 12 lutego 2012

najważniejsza jest...

...rodzina. Wczoraj rozmawiałam z moim znajomym o wszystkim i o niczym, znamy się już jakiś czas, to pewne zaufanie do siebie mamy.

 On jest po 40, ma tytuł doktora, zna wielu mądrych ludzi i wczoraj opowiedział mi pewną historię. Był kiedyś na konferencji naukowej nad morzem, po wykładzie, który tam wygłosił, został zaproszony na kolację przez pewnego 70-cio letniego profesora, który pogratulował mu osiągnięć w pracy. Od słowa do słowa, zapytał o rodzinę - ten odpowiedział, że jej nie ma. Na co profesor - Panie kolego, te wszystkie naukowe sukcesy to do niczego, te habilitacje, te książki, jeśli wracasz do pustego domu i nie masz z kim dzielić tego sukcesu... I potem opowiedział mu o swoim wnuku, który wygrał dla dziadka wyścig na Dzień Dziecka - i nie ważne, że ten profesor był dziekanem wyższej uczelni, najważniejszy był wnuk, który dał dziadkowi medal za pierwsze miejsce...


Ale co robić, gdy tej rodziny nie ma? Jak żyć? jakoś...


4 komentarze:

  1. Stworzyć własną rodzinę? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaglądam, zaglądam, a tu nowego posta nie widać. Góra czy dolina? Nadaktywność towarzyska czy depresja?
    I niniejszym potwierdzam, że rodzina najważniejsza.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Góra i nadaktywność towarzyska:) i dobry humor dzięki osiągnięciu jednej z dwóch rzeczy najbardziej upragnionych w życiu - na ile tego szczęścia wystarczy? na razie cieszę się tym sukcesem:) Jeszcze jedno zostało...ale na to już wpływu nie mam większego...a może? gdybym nie odrzucała tych, którzy chcą, a których ja nie chcę? w tym największy jest ambaras, aby dwoje chciało na raz:) a jak do tej pory tylko jedna ze stron chce zawsze...

    OdpowiedzUsuń