Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 26 stycznia 2012

życie jak kostka brukowa

Usłyszałam dzisiaj, że moje życie jest jak kostka brukowa - poukładane, przewidywalne, wszystko pasuje do wszystkiego...

Nigdy tak o tym nie myślałam, ale po głębszym zastanowieniu się tak jest. Powiedział to ktoś, kto dokonał wiele szaleństw w swoim życiu, na które ja nigdy bym się nie zdobyła, bo jestem zbyt rozsądna i odpowiedzialna. Taka jestem - nie stać mnie na szaleństwa, na spontaniczność - rzadko... Pewnie jest to związane trochę tez z wiekiem, trochę też z moimi doświadczeniami życiowymi, które pokazują, że za wszystko muszę zapłacić i nigdy, ale to przenigdy nie dostanę nic za darmo - w sensie dosłownym i przenośnym...
Wszystko, co osiągnęłam, czy materialnie czy też nie, zostało okupione ciężką pracą. Harowałam, coś tam się dorobiłam, coś zrobiłam ze swoim życiem, ale tak naprawdę ciągle tkwię w tym samym i nie idę do przodu.
Od soboty oczyszczam ciało, może i umysł się oczyści przy okazji. Boję się, ale nie ma innego wyjścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz