Łączna liczba wyświetleń

sobota, 14 stycznia 2012

złość na....

Od kilku dni czytam książkę Marii Ulatowskiej "Domek na morzem". Czytam ją dosłownie jednym tchem, ponieważ autorka ma dar pisania lekkiego i łatwego - umie utrzymać uwagę czytelnika.

Jest to opowieść Ewy, która zaczyna opisywać swoje życie z punktu widzenia dziecka, a kończy  - jako dojrzała kobieta. Nie skończyłam jej jeszcze czytać, ale w obecnej chwili Ewa ma 50-kilka lat i właśnie wychodzi za mąż za mężczyznę, którego całe życie kochała, ale którego też oddała swojej najlepszej przyjaciółce. Sama wyszła za mąż za mężczyznę, którego lubiła, ale nigdy nie kochała.. Gdy przyjaciółka zmarła, rozwiodła się z mężem, i wtedy jej prawdziwe - skrywane tyle lat uczucia - doszły do głosu.
Co ja "wzięłam"  dla siebie z tej książki? Pierwsza rzecz -  że niektóre marzenia kiedyś w końcu się spełniają, a druga - to wewnętrzna walka z Bogiem głównej bohaterki. Ma do Niego ogromny żal i jest na Niego obrażona, ponieważ zabierał jej po kolei wszystkie osoby, które kochała - najpierw mamę, potem ojca, później najlepszą przyjaciółkę i chociaż jako dziecko dużo się modliła, w pewnym monecie już nie miała siły i  czuła już tylko złość.

Po śmierci przyjaciółki poszła do kościoła. "No i co, Panie Boże? - spytała - w dalszym ciągu będziesz udawał, że istniejesz? Ze jesteś taki wielki, mądry i sprawiedliwy? Kogo jeszcze mi odbierzesz? Jeszcze Ci mało? To ma być takie dobre i wspaniałe z Twojej strony? Jeśli jednak istniejesz, to chcę, żebyś wiedział, że Cię nienawidzę i tej woli Twojej, jaka ona jest, pojąć nie mogę! Cóż ja Ci takiego zrobiłam, że się tak na mnie uwziąłeś?"
Po przeczytaniu tej sceny przyszłą mi do głowy moja mama. Zazdroszczę jej tej wiary - pomimo tylu cierpień, płaczu, bólu ona wierzy i bardzo gorąco się modli. Zawsze była bardzo blisko Boga, jak mówi - on daje jej siłę i nadzieję, że będzie lepiej. Czasami ja byłam zła na Boga, bo jeśli On ją tak kocha, czemu Ona musi tyle cierpieć? A ja? Mnie już Bóg nie słucha...
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz