Łączna liczba wyświetleń

środa, 11 stycznia 2012

fortuna kołem się toczy

Gdy chodziłam do szkoły średniej, jak dziś pamiętam taki moment - wysiadam z autobusu, a pewna kobieta z mojej miejscowości mówi - ale się spasłaś... (Czy można tak wogóle się odezwać do drugiego człowieka? Trzeba być nie lada idiotą i nie mieć za grosz taktu...). Długo wtedy przepłakałam, a mimo wszystko zostało to we mnie do dzisiaj, bo takich słów się nie zapomina....Nigdy....

Teraz ta kobieta ma grubego wnuka - bardzo mi szkoda tego dziecka. Nigdy się nie uśmiecha, ma w sobie duży poziom stresu wewnętrznego, bardzo dobrze się uczy i często go widzę, jak coś je...W klasie na razie go nie odtrącają, bo i jego otyłość nie jest ogromna. Ale co będzie kiedyś? Przerwy spędza samotnie, jest poważny jak na swój wiek, nie wygłupia się, jak inni chłopcy w jego wieku i jest smutny...Czemu nie ma w nim radości żadnej? Przecież jeszcze tak bardzo od normy wyglądu nie odbiega...


Czy bycie otyłym dzieckiem wywrze taki ogromny wpływ na jego psychikę jak na mnie? Co powinni robić rodzice, by go uchronić przed cierpieniem? A jeśli on też jest ciągle głodny, jak ja kiedyś? Wtedy oczywiście sobie nie zdawałam z tego sprawy, bo byłam TYLKO GRUBYM dzieckiem. Czy takie szkody w psychice wyrządza nam odtrącenie przez rówieśników w dzieciństwie? Ja tego doznałam w pełni tego słowa znaczeniu. Zawsze gorsza, zawsze gruba, jakbym imienia nie miała... Ale tak było łatwiej tym wszystkim moim "oprawcom".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz