Łączna liczba wyświetleń

piątek, 4 listopada 2011

docenić niedoceniane

Rozmawiałam dzisiaj rano z koleżanka - obie byłyśmy tak samo złe, ja właściwie na cały świat, ona - po południu powód został wyjaśniony...
Jest ucieleśnieniem moich marzeń - bo ma to, czego ja nie ma. Jest szczupła, ma fajnego męża (znam go bardzo długo, wiem, co mówię), trójkę dzieci - znam najstarszego syna i też bardzo go lubię. Pani B jest w moim wieku, znamy się około 13 lat, więc mogę stwierdzić, że trochę ja znam. Ma dom, w środku - wypisz, wymaluj Ikea - a wszystko zrobione przez męża, który wszystko umie zrobić.

Zaczęło się od tego, że kilka dni temu jej siostra urodziła dziecko, a dzisiaj - jej koleżanka z lat szkolnych, która wyszła za mąż nie z miłości, a z rozsądku. I się zaczęło. Bo mąż nie był przy porodzie ich trzeciego dziecka, bo dopiero dzisiaj sobie uświadomiła, że w ten sposób pokazał jej, że mu na niej nie zależy. Że zawsze musiała i musi sobie dawać radę, chociaż wolałaby być jak ciapowata siostra, której zawsze wszyscy pomagają. Że zawsze ma w sobie duże poczucie odpowiedzialności - by było posprzątane, ugotowane, uprasowane - dzieci - by miały odrobione lekcje, by chodziły modnie ubrane, by mężowi było z nią dobrze, by się podobała mu ciągle, by ...ciągle spełniała czyjeś wymagania. Że zawsze czuła, że zawiodła rodziców, w szczególności matkę - bo mąż nie ten, bo gdy matka zobaczyła dom, który kupiła, kazała się natychmiast odwieźć, bo to ruina ( a teraz - tylko pozazdrościć!). Podsumowałam - a wiesz, jak jesteś widziana z zewnątrz? Zadbana, pewna siebie, zawsze sobie dająca radę, lubiana, matka, żona i kochanka:)

Ma wszystko - ja nic. Ale gdy rozmawiałyśmy, nie czułam jakiejś pogardy z jej strony co do mojej żałosnej sytuacji. Ja jej zawsze zazdrościłam rodziny, ona mi - niby "prestiżu" i pieniędzy. Mogę się z nią szybko zamienić. Tylko po co ona wtedy będzie żyć?
Tyle niby obie mamy i zawsze nam źle. Ale ja to wszystko duszę w sobie, ona wybuchła. Jak długo?

1 komentarz:

  1. Bo trudno nam ludziom dogodzic. Mamy wszystko co nam potrzebne blisko siebie. Tylko nie widzimy tego. Szukamy życia, które wcale nie jest dla nas dobre. Zapominamy, że to co jest, jest najlepsze. Ciągle jestem niezadowolony, ale wiem, że trzeba akceptować tą szarość. Bo tak na prawdę nie ma od niej ucieczki

    OdpowiedzUsuń