Łączna liczba wyświetleń

sobota, 19 listopada 2011

super wyglądasz!

Super wyglądasz! - usłyszałam to dzisiaj z ust faceta. Kim był? Kolega z czasów studiów, który nie widział mnie z 8, może 9 lat. Gdy ostatni raz mnie widział, ważyłam pewnie jeszcze z 50 kg więcej, więc skoro mnie poznał, to już nie lada osiągnięcie z jego strony. On nie za wiele się zmienił, właściwie żadnych zmarszczek, tylko włosów jakby mniej. Zapytał, co u mnie? A u mnie - po staremu. Nuda.

A u niego? Kupił dom, przeprowadził się tam, ma żonę, którą znam oraz nastoletnią już córkę. Tak powinno wyglądać moje życie, ale nie będę się użalać, bo na pewne rzeczy nie mam wpływu.
Brakuje mi takich słów - po schudnięciu, słyszałam to bardzo często, teraz, gdy waga stoi od trzech lat i wszyscy się do niej przyzwyczaili, nikt już mi tego nie mówi - ale gdybym przytyła, ludzie gotowi byliby mnie zamordować - wzrokiem najbardziej. Ale co oni wiedzą? Tyle, co widzą...

Ze mną to tak dziwnie trochę - dla tych, którzy wiedzą, jak wyglądałam wcześniej, jestem normalna, ale dla tych, którzy mnie nie znali wtedy - jestem za gruba. Dlatego mój wygląd jest ambiwalentny.
"Charaktery" ogłosiły konkurs na opowiadanie pt. "Moja historia" - napisałam 2 strony, wysłałam, ciekawa jestem, czy zostanie zauważone? Zobaczymy, gdy ogłoszą wyniki. Dla zwycięzców - książka, a te zawsze kocham!
A na koniec - mądry wiersz, który znalazłam przygotowując się do wielkiego stresu w tym tygodniu.
"Uważam Cię za nieszczęśliwego,
bo nigdy nie byłeś nieszczęśliwy.
Przeszedłeś przez życie bez walki.
Nikt się nie dowie, ani nawet Ty sam, co potrafisz.                                     
Aby poznać samego siebie, trzeba się wystawiać na próbę
Tylko tak może się przekonać każdy, na co go stać"
Seneka

ps. Kilka dni zastanawiałam się na dwoma pierwszymi wersami i ich sensem i wreszcie zrozumiałam - porażka w życiu jest tak potrzebna jak sukces...

czwartek, 17 listopada 2011

wrażenia popoznaniowe

Ubiegły weekend spędziłam na szkoleniu w Poznaniu. Dostałam pojedynczy pokój - lubię być w jedynkach na takich wyjazdach - nie trzeba z nikim na siłę przebywać. Ośrodek położony nad pięknym jeziorem, za oknem żaglówki i jesienne liście....
Gdy weszłam do jadalni, na szczęście zostałam zauważona przez moich dwóch kolegów z wakacyjnego obozu - a bałam się, że nie będę miała z kim siedzieć, bo osoby, które znam, nie pojechały. Panowie byli bardzo miłym towarzystwem, może dlatego, że spędziłam już nimi dwa tygodnie i trochę ich poznałam. Starsi ode mnie o jakieś 10 lat co najmniej, mieli ciekawe poglądy i ...żony:)
Największym ich błędem życiowym - jak sami podkreślali - było to, że nie zmienili zawodu, gdy byli młodsi. Bardzo tego żałują - obaj doświadczyli wypalenia zawodowego, teraz pracują, bo muszą, nie daje im już praca żadnej radości i spełnienia - kiedy mnie to dopadnie?
Wracałam do Warszawy z miłym małżeństwem - między nimi widać było tyle miłości i wzajemnego szacunku. Sami z własnej woli zaproponowali mi swoją pomoc - tak rzadko to się teraz zdarza...
I - o dziwo - nie dopadł mnie syndrom rzucania się na jedzenie! Jadłam jak wszyscy - oczywiście przytyłam 2 kilo, bo jadłam obiady, ale - jak zwykle - powrót do domu i waga dojdzie do mojej normy. A, i jeszcze zjadłam 1 rogala marcińskiego za skandaliczną cenę 9 zł! Był pyszny, ale żartowaliśmy, że to jeden z punktów naszego szkolenia - obowiązkowy, by go zaliczyć!

Smutno mi ostatnio - ale płakać jakoś nie mogę. Co będzie?

niedziela, 6 listopada 2011

szkoda...

Odkrywałam dzisiaj nową galerię handlową Millenium Hall - właściwie niewiele odkryłam, mnóstwo sklepów, eleganckich ludzi, pachnących pań i dobrze ubranych panów. I coś jeszcze...
Wychodziłam już prawie, położyłam swoje rzeczy na krześle, by się ubrać - w środku można chodzić z krótkim rękawkiem - i za mną usadowiła się starsza pani, z wyglądu około 55 - 60 lat, obok niej stanął jej mąż. Pani - na oko ze 130 kg, niezbyt wysoka, ale za to potwornie zmęczona, ciężko oddychała i rzuciłam na nią okiem tylko dwa razy, ukradkiem, ale pewnie i tak zauważyła...

Według mnie dopiero weszła do galerii, jej mąż stał obok niej, on - dość wysoki, lekko szpakowaty, normalnej budowy ciała. A ona? Miała chyba łzy w oczach - nie sądzę, by dała rady obejść sklepy. Ale gdyby tyle nie ważyła? Wiek nie byłby żadną przeszkodą. Bo kilka chwil przed nią zauważyłam też znajomą dyrektorkę szkoły - kobieta lat około 50, przeciętnego wzrostu, ale jaka figura! Włosy modnie obcięte, szpilki, czarne rajstopy, spódniczka w kolano, biało-czarny dopasowany płaszczyk i torebka, a u boku - równie elegancki mąż.

Dwie kobiety pewnie w podobnym wieku - jedna szczupła, druga gruba - ta gruba juz pewnie jest jedną nogą na tamtym świecie...Tylko czekać, jak dostanie jakiegoś zawału lub wylewu. Kiedyś znajoma pielęgniarka powiedziała mi, że każdy ma takie samo serce i porównała je do silnika samochodowego - czy silnik malucha uciągnie ciężarówkę? Nie, po padnie wcześniej czy później....Jak normalne serce w ciele grubej osoby. Porównanie drastyczne, ale wymowne...
Wróćmy do tej otyłej pani - jakie moje odczucia? Było mi jej szkoda - pierwsza myśl - co zajadała? Czemu jej było tak ciężko w życiu. ze musiała się pocieszać tym narkotykiem - jedzeniem?
Nie chcę być na starość jak ona i zrobię wszystko, by do tego nie dopuścić...

piątek, 4 listopada 2011

docenić niedoceniane

Rozmawiałam dzisiaj rano z koleżanka - obie byłyśmy tak samo złe, ja właściwie na cały świat, ona - po południu powód został wyjaśniony...
Jest ucieleśnieniem moich marzeń - bo ma to, czego ja nie ma. Jest szczupła, ma fajnego męża (znam go bardzo długo, wiem, co mówię), trójkę dzieci - znam najstarszego syna i też bardzo go lubię. Pani B jest w moim wieku, znamy się około 13 lat, więc mogę stwierdzić, że trochę ja znam. Ma dom, w środku - wypisz, wymaluj Ikea - a wszystko zrobione przez męża, który wszystko umie zrobić.

Zaczęło się od tego, że kilka dni temu jej siostra urodziła dziecko, a dzisiaj - jej koleżanka z lat szkolnych, która wyszła za mąż nie z miłości, a z rozsądku. I się zaczęło. Bo mąż nie był przy porodzie ich trzeciego dziecka, bo dopiero dzisiaj sobie uświadomiła, że w ten sposób pokazał jej, że mu na niej nie zależy. Że zawsze musiała i musi sobie dawać radę, chociaż wolałaby być jak ciapowata siostra, której zawsze wszyscy pomagają. Że zawsze ma w sobie duże poczucie odpowiedzialności - by było posprzątane, ugotowane, uprasowane - dzieci - by miały odrobione lekcje, by chodziły modnie ubrane, by mężowi było z nią dobrze, by się podobała mu ciągle, by ...ciągle spełniała czyjeś wymagania. Że zawsze czuła, że zawiodła rodziców, w szczególności matkę - bo mąż nie ten, bo gdy matka zobaczyła dom, który kupiła, kazała się natychmiast odwieźć, bo to ruina ( a teraz - tylko pozazdrościć!). Podsumowałam - a wiesz, jak jesteś widziana z zewnątrz? Zadbana, pewna siebie, zawsze sobie dająca radę, lubiana, matka, żona i kochanka:)

Ma wszystko - ja nic. Ale gdy rozmawiałyśmy, nie czułam jakiejś pogardy z jej strony co do mojej żałosnej sytuacji. Ja jej zawsze zazdrościłam rodziny, ona mi - niby "prestiżu" i pieniędzy. Mogę się z nią szybko zamienić. Tylko po co ona wtedy będzie żyć?
Tyle niby obie mamy i zawsze nam źle. Ale ja to wszystko duszę w sobie, ona wybuchła. Jak długo?

wtorek, 1 listopada 2011

zaduma - z przymrużeniem oka...

 Mój przyjaciel z Krakowa przysłał mi dzisiaj taki wiersz - lekki, łatwy i prawdziwy, pomimo takiego smutnego dnia dzisiaj

 Zaduma
 
W Wszystkich Świętych na cmentarzu
Jest dostojnie i pięknie jak na ołtarzu
Wśród nagrobków jest wesoło
Wspominamy wszystkich wkoło
      Nie za bardzo umarli nas obchodzą,
      A zachowanie i ubiór tych, co do nich przychodzą
     Każdy ładnie jest ubrany.
     Tak biedota, jak i pany. 

Wielka rewia tu panuje
Jeden przed drugim szpanuje. 

Tyle zachodu, a życie szybko minie
Szybciej niż myślimy. Miejsce to nas nie ominie
     Cisza i spokój tylko w grobach panuje
     Nikt nikomu na odcisk nie nadeptuje
     Czy ten gorszy, czy ten lepszy
     Zakopany nic nie s............

Każdy równo leży w grobie
Nie głupoty mu już w głowie. 

Ten żył skromnie, ten się rozpierał
Tu szeregowy. Przy nim generał.
     Tutaj hrabia obok dziada
     Wcale im to nie przeszkadza
     Różne jeszcze mezalianse...
     Nie zdarzają się jednak dalsze
Nawet gdy trzech mężów przy jednej leżą połowicy
Nikt się nie pcha, nie zazdrośni zalotnicy. 

Tak się boimy, a jakże tu miło. 
Gdyby tak u nas.. - Pięknie by się żyło!