Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 11 października 2011

rozmowa z nastolatką

Rozmawiałam dzisiaj z 17-sto letnią dziewczyną, uczennicą szkoły średniej. Opowiedziała mi dzisiaj dużo o swoim ojcu i atmosferze panującej w domu.
Mama pracuje w szkolnictwie, tato - w innej branży. Ma starszego i młodszego brata oraz młodszą siostrę. O problemach w domu wiem nie od dziś, wcześniej kilkakrotnie rozmawiałam na ten temat z jej bratem, ale było to wtedy z jego perspektywy - syna, który nie spełniał oczekiwań ojca. A teraz - odnoszę wrażenie - historia się powtarza, bo brat jest już dorosły, coraz mniej poddaje się wpływom ojca, więc ten znalazł sobie kogoś, na kim może wyładować swoją złość. Czy ojciec, którego córka szantażuje (?), że ta wyprowadzi się z domu i znajdzie sobie pracę, bo ma go dość, mówi jej, że będzie zarabiać na ulicy? Dodam, ze ojciec ma odpowiedzialne stanowisko i jest człowiekiem wykształconym.

Ojciec nie dotrzymuje słowa. Obiecał jej wiele rzeczy - Jeśli będziesz mieć średnią powyżej 4, kupię Ci laptopa. Dziewczyna się postarała (dużo wysiłku włożyła, bo chodzi do jednego z lepszych liceum), laptopa nie było. Obiecał, że jak będzie sprzątać cały dom, pojedzie na obóz - dziewczyna sprzątała, znów słowa nie dotrzymał. Ma o to ogromny żal - po co się starać, jak i tak nie wiadomo, po co? (skąd ja to znam?)
I mama - łagodząca wszelkie domowe kłótnie, miliony razy tłumacząca mężowi, że tak nie wolno, płacząca nocą z bezsilności, a jednak chcąca wszystko "skleić"...Znam ją, jest ciepłą, miłą osobą, kochaną bardzo przez swoje dzieci - żadne nigdy na nią nic złego nie powiedziało.

Znam tą rodzinę ponad 7 lat i zawsze tak samo, a teraz może jeszcze gorzej...Z zewnątrz - perfekcyjna; wewnątrz - jak tysiące innych, w tym gdzieś moja...

2 komentarze:

  1. bardzo ciekawy blog mam też swoje problemy życiowe pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. I chyba to jest najgorsze - sztuczne utrzymywanie na zewnątrz, że wszystko jest takie cacy...

    OdpowiedzUsuń