Łączna liczba wyświetleń

sobota, 8 października 2011

porównanie dwóch książek

Jak pisałam, kupiłam ostatnio książkę "Maciejka" Natalii Rogińskiej. Okazało się, że mam już jej jedną książkę - "Gruba", którą przeczytałam ponad rok temu. Z obiema mam coś wspólnego - jestem sama i jestem (byłam?) gruba.

Która wydaje mi się z nich bardziej autentyczna? Jak czytałam "Grubą", odnosiłam wrażenie, że autorka posługuje się obiegowymi opiniami zebranymi z prasy, telewizji, internetu na temat tego, co czują grubi. Jej odczucia były takie płytkie - ale czytając "Maciejkę", mam wrażenie, że bohaterka jest podobna pod pewnymi względami do mnie - jest sama, niezależna, ma pracę, którą lubi (oprócz wizyt i opieki nad starym, schorowanym człowiekiem - ale to robi dla pieniędzy), pochodzi ze wsi, ma prostego ojca, który ją na swój sposób kocha i się o nią martwi (jej rodzice bardzo podobni do moich). Jej mama robi przetwory, jakby bez nich świat nie istniał - moja nota bene ostatnio zrobiła pyszny dżem z dyni i pomarańczy. I  jeszcze ma jedną, no może dwie rzeczy wspólne, o których nie wspomnę na razie...

Ostatnio z koleżanką, która przeczytała w swoim życiu chyba wszystkie książki świata - przynajmniej mnie się tak wydaje - rozmawiałyśmy, czy autorzy rzeczywiście wszystko zmyślają. Natalia Rogińska ma 26 lat i skończyła medycynę, jest jeszcze młoda, czy może mieć takie doświadczenia ze samotnością? Przemyśleń raczej nie ma, bo jej główna bohaterka "żyje pełnią życia" - nie ma na nic czasu, ciągle zapracowana lub imprezująca - jak inna moja koleżanka singielka. Ja takim typem jednak nie jestem. To znaczy też uciekam w pracę, ale mam jej już czasami serdecznie dość - im jestem starsza, tym mam coraz bardziej dość harówki, bo i tak to działanie krótkotrwałe. Wracając do książki, "Maciejkę" polecam, bo lekka, łatwa i przyjemna - w sam raz do poczytania do poduszki, bo napisana z lekkością. Co do "Grubej", to grubi niech jej nie czytają, ale chudzi jak najbardziej:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz