Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 14 sierpnia 2011

w świecie chudych

Wróciłam z obozu - byłam na nim dwa tygodnie. Obóz był ciekawy, dużo się działo, zrobiłam mnóstwo cudownych zdjęć w górach i nie tylko. Niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy...


Będzie o jedzeniu. Były trzy posiłki dziennie - rano śniadanie - szwedzki stół, obiad składający się z zupy, drugiego dania oraz kompotu (rozwodnionego soku) oraz kolacja - coś na ciepło lub kanapki - co kto woli.
I teraz opiszę jedzenie mojej dwójki współtowarzyszy - pani A i pana B.


Pani A - wulkan energii, 48 lat, czwórka dzieci, niska, szczupła. Kilka lat temu przeszła głodówkę zdrowotną dr Ewy Dąbrowskiej, została wegetarianką - wszystko ze względu na wysoki poziom cholesterolu we krwi i liczne problemy sercowe w jej rodzinie. Na obozie jadła tylko warzywa, owoce, nabiał - gdy wychodziłyśmy - pozwalała sobie na lody, ale jedną gałkę. Wg niej samej - całe życie na diecie. Dużo się rusza, jest instruktorką Nordic Walking, rzuciła palenie, nie pije kawy, od której była kiedyś uzależniona. Czemu to wszystko? Bo zależy jej na życiu i bardzo chce żyć, więc walczy. I na razie jej się to udaje - poziom cholesterolu utrzymuje na poziomie 150, gdy jadła mięso - zaraz miała powyżej 300. Wniosek - można coś zmienić, gdy się bardzo tego chce...

Pan B - wiek około 45-50 lat, wysoki, wysportowany. Na śniadanie dwie kromeczki razowego z wędlinką, dużo warzyw, obiad normalny, kolacja coś na ciepło. Zero dojadania, zero słodyczy,. fast food'ów. Nie je nigdy po 19. co rano pobudka - o 6 i około godziny jogging'u. Pływa, jeździ na nartach, uwielbia chodzić po górach, wie o nich dużo - jest też przewodnikiem. Dwóch synów, których od dziecka zachęcał do ruszania się - zabierał ich na wycieczki, wyprawy rowerowe, nad morze, itd. Nie je słodkiego - tylko, gdy jest ku temu jakaś szczególna okazja. Wesoły, mądry facet.

Ja - jadłam jak oni - rano dwie kromki razowego z wędliną i pomidorem, obiad - kilka łyżek zupy plus drugie danie, wieczorem dwie kanapki z razowym. Ruchu tyle co wszyscy - wycieczki w góry, po miastach. Wieczorem wypady na lody lub drinka - jak oni. Rezultat - 3 kg więcej w dwa tygodnie.


Ich podejście do ludzi grubych - czemu Ci ludzie tak się krzywdzą? Czemu nie potrafią jeść mniej i bardziej zdrowo? Ja - siedząc z nimi - czułam się winna, że jem...bo jestem gruba, więc nie powinnam. Był z nami kierowca - z brzuchem - ale siedział obok nas tylko na początku, ponieważ też nie czuł się dobrze - zmienił stolik i przysiadł się do kierownika, który też był przy kości - przy nim mógł jeść.

Świat ludzi grubych i chudych - niby takie same, a jednak jak bardzo różne...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz