Łączna liczba wyświetleń

sobota, 2 kwietnia 2011

sobotnie przemyślenia

Dzisiaj o moim poczuciu niższości, wynikającym w 100% z bycia grubą kiedyś, chociaż nawet dzisiaj, po schudnięciu 60 kg, ono dalej we mnie tkwi. Czasami (jak na przykład dzisiaj) widzę siebie w wystawie sklepowej i mówię - fajnie wygląda ta laska, a dopiero za chwilę mój mózg przetrawia, że to ja. Ja dalej nie mogę czasem w to uwierzyć, jak teraz wyglądam. Wiem, że dalej powinnam schudnąć, ale teraz musiałabym znowu przejść na jedzenie 2 razy dziennie - rano i w południe, a brak mi motywacji. Bo niby chcę być szczuplejsza, ale jak sobie znowu pomyślę - rano płatki i mleko kokosowe na wodzie i to samo w południe, to już mnie wzdryga. Poza tym musimy pamiętać, że chyba łatwiej by mi było nie jeść nic niż jeść mało. Dlatego życie jest niesprawiedliwe - jak alkoholik przestaje pić, to robi to raz a dobrze - a ja jednak muszę jeść... Szkoda...

Nałóg - żądzi nami - są osoby, które się nie uzależniają, a są takie, które mogą się uzależnić od wszystkiego. Tylko od palacza śmierdzi, od alkoholika śmierdzi i niszczy życie swoim bliskim, a gruboholik zajada emocje - i to mu tez przynosi ulgę. Czy kiedyś jedzenioholizm zostanie zakwalifikowany jako zaburzenie psychiczne jak alkoholizm? Dobrze by było, bo różnic według mnie nie ma. Jak widzę jakiegoś alkoholika (w mojej wsi wszyscy to moi "dobrzy" znajomi - zawsze "cześć" lub "dzień dobry", zależy od wieku), to patrzę na niego z pogardą (staram się nie, ale to silniejsze ode mnie) - ale tak naprawdę - czym się od nich różnię? Chyba tylko poziomem rozwoju emocjonalnego....
Zdjęcie powyżej jest wymowne - gruba kobieta widzi siebie przez pryzmat alkoholu jako szczupłą laskę. Dlatego pije. To jej pomaga. W lustro nie spojrzy - ja kiedyś wcale nie patrzyłam, teraz czasami, ale tylko od pasa w górę...
Z cudownego Wiednia 2 lata temu... Wrócę tam kiedyś jeszcze?
Kiedyś muszę opisać swoją historię odchudzania... Będzie długa, ale pouczająca... Jest na co czekać, bo jest dowodem na to, że chcieć to móc... tylko teraz mi się nie chce, ale może kiedyś znowu się zechce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz