Łączna liczba wyświetleń

sobota, 26 marca 2011

taka sobie sobota

Staram się, aby dnie były przyjemne - niby pomaga mi to nie rzucać się na jedzenie, ale to jednak nie jest prawda. Niby dzisiaj było fajnie, ale i tak zjadłam dwie paczki orzeszków w czekoladzie - zgodnie z zasadami nałogu. Upiekłam placka (nie da rady inaczej), poszłam do sąsiadki na kawę, pozazdrościłam jej męża i dzieci, czyli standard. Dzisiaj trochę przemyśleń o moich internetowych znajomych - tak przy okazji...

Pierwsza znajomość - nazwijmy go ABC. Ma około 60 lat, znamy się z 5, spotkałam się z nim dwa razy w realnym świecie przy okazji, ale nie rozmawiało się tak jak przez gadu. Bo wtedy mogę mu wylać swoje wszystkie problemy, chociaż nie wiem, czy do końca mnie rozumie, ale zawsze daje mi trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. Ma dzieci w moim wieku, wnuki, żyje codziennością i się cieszy każdym przeżytym dniem - a skoro ja nie umiem, to mogę się tego od niego uczyć. Mamy swoje komórki, ale nie nadużywamy ich - naprawdę tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ja wogóle lubię starszych facetów - mają mądrzejsze spojrzenie na życie.

I mój drugi przyjaciel - Geoff - tyle, że nie na miejscu, ale gdzieś tam daleko, w Belfaście. Historia znajomości jest też dość długa, ale dzięki niemu wiem, że są fajni faceci, mądrzy, ułożeni, na których można polegać, z którymi można porozmawiać na poziomie. Niestety, nigdy nie było żadnej chemii między nami, on tez jest po 60, nigdy nie wiem, czy traktował mnie jak córkę, czy koleżankę, czy kogoś, z kim chciał być bliżej, ale był zbyt mądry, by przekroczyć granice. Piszemy do siebie, on od czasu do czasu dzwoni, ale wiem, że się o mnie martwi... Dużo o mnie wie, gdy byłam naprawdę gruba, traktował mnie najnormalniej w świecie, dlatego jest dla mnie taki ważny - niewielu to wtedy potrafiło... A takich rzeczy się nie zapomina. Geoff ma żonę, dwie dorosłe córki, fajnego ojca, dwie papugi i grono znajomych, którzy są również moimi znajomymi. Nigdy nie zapomnę, gdy zobaczyli mnie po schudnięciu 60 kg - ten zachwyt w ich oczach ... i w oczach Geoff'a - spałam wtedy w pokoju jego córki, rozpakowywałam walizkę, on wszedł i powiedział "You look amazing!" - jak mi brakuje takich słów...
cdn...

piątek, 25 marca 2011

ksiązki

Uwielbiam czytać - całe życie tak miałam - na swojej "górce" - jak ktoś ją kiedyś nazwał, nie mam żadnych szkieł, tylko książki - książki wszelkiego typu - dużo do angielskiego - bo tego języka uczę, ale jeszcze więcej z zakresu psychologii, szczególnie tych poświęconych walką z uzależnieniem od nałogu, jak na przykład "Nadwaga jest sprawą rodziny" - polecam!
moja biblioteczka - ale w/w wspomniana książka leży obok łóżka, nie tutaj. Kiedyś jeszcze o niej napiszę... Bo dla każdego podobnego do mnie ta książka powinna być standardem w walce z nadwagą - zawiera dużo mądrości, chociaż napisana przez Amerykaniana.

Kiedyś dużo czytałam. Teraz moim ulubionym miejscem czytania jest ...łazienka. Uwielbiam siedzieć w wannie i czytać sobie, dlatego w łazience mam ze 3 książki, w tym o dr House'ie, którego życie to codzienna walka z nałogiem - ile razy przegra, tyle razy walczy - jak ja z każdą kolejną pokusą na coś słodkiego. Ale tak to jest z nałogami - podobno jedzenie należy do tych samych substancji uzależniających co narkotyki - tak samo szybko działa na mózg jak na przykład kokaina. Ale jest jedna różnica - gdy jesz, tyjesz i wszyscy to widzą, gdy bierzesz - widać tylko wtedy, gdy jesteś pod ich wpływem. Co lepsze?

Podobno ludzie wybaczą wszystko - tylko nie to, że jesteś gruby. I coś w tym musi być, bo w moim życiu doświadczyłam tego tyle razy...

cdn...

pierwszy wpis

Pewnie powielę już istniejące blogi, ale ten będzie tylko i wyłącznie mój. Są alkoholicy, narkomani, ale są też jedzenioholicy. Ja chyba takim jedzenioholikiem jestem. Takie pojęcie zaczerpnęłam z tytułu angielskiego programu, który swego czasu był nadawany na TVN Style. Był to program o ludziach, którzy mieli pewne zaburzenia związane z jedzeniem, na przykład nie jedli pewnych produktów. Ja nie jestem taka - ja jem wszystko, ale jedzenie to dla mnie narkotyk.